Tamagotchi obchodzi dzisiaj swoje 15 urodziny. Pomysł sztucznego przyjaciela musiał być stary jak świat, wspomnieć wystarczy wspomnieć Automateusza Lema. Genialnym zaś, był ten kto wpadł na pomysł, aby je zacząć sprzedawać kiedy tylko technologia na to pozwoliła. Po chuj prawdziwe zwierzątko, skoro możesz sprzątać wirtualne kupy naciśnięciem guzika a drugą ręką jeść kanapkę. Do dziś pamiętam apele wychowawczyni o nie przynoszenie tamagotchi do szkoły, dzieci wolały dawać wirtualne lekarstwa, zamiast uczyć się trygonometrii. Też wolałem.
Zresztą czym różni się relacja z rybkami w akwarium, od relacji z udawanym zwierzakiem? Są tak samo samoświadome, a responsywność tamagotchi jest nieporównywalnie większa. No i te wirtualne kupy nie śmierdzą.
