Podczas dyskusji z pewym Hindusem, zostałem zapytany:
“Do you consider you country to be developed or developing?”
Hmm, interesujące - pomyślałem. Tak naprawdę nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Pytanie padło poniekąd aby wyleczyć kompleksy zadającego (i tak go lubię), ale niezależnie od jego motywacji to interesujące. Podczas dyskusji na tematy okołoekonomiczne we Włoszech stałem na stanowisku, że Polska to kraj rozwijający się, trochę z przekory chcąc odróżnić się od mieszkańców zachodniej Europy. Pobyt w Wietnamie zmusił mnie do zmiany zdania.
Bez zaglądania w jakiekolwiek badania i przyjmowania abstrakcyjnych wskaźników rozwoju, jestem w stanie z całą stanowczością stwierdzić że Polska to kraj rozwinięty - porównując Polskę do Wietnamu:
- Rozwarstwienie społeczne -rozwarstwienie jest tutaj tak duże, że można zobaczyć Porshe Cayenne a obok niego trójkę ludzi opalających kolbę kukurydzy nad zaimprowizowanym ogniskiem, którą zaraz się podzielą. W Polsce nie ma to miejsca.
- Transport publiczny - tutaj go nie ma. Są jakieś autobusy niby, ale jeżdzą jak chcą, nie można na nich polegać, a w środku najprawdopodobniej zostaniesz okradnięty. W Polsce, pomijając narzekania ograniczonej studenciarni transport publiczny działa i ma się dobrze, są tramwaje i autobusy - synonim równości ekonomicznej.
- Ubezpieczenia społeczne -w Wietnamie na starość opiekuje się tobą rodzina. Państwo nie wykształciło instytucji takich jak ZUS (wiem, kontrowersyjnie). W Polsce system działa i pomijając ekstrema jest wydolny na tyle, żeby zapewnić masie ludzi emerytury, a jeszcze większej masie dostęp do służby zdrowia. Just sayin'.
- Supermarkety -my tam kupujemy, a tutaj ich nie mają. Są małe alejki, bazarki i targowiska.
tl;dr polska jest rozwinięta, kiedyś nie wiedziałem - teraz wiem.
U nas nie odchodzą takie akcje, don’t they?
