No bo właściwie co tam jest, a czego nie ma? Czym wyładować walizkę, kiedy każdy kilogram jest na wagę złota? Zatem po kolei.
Ubrania. O ile nie nosisz koszulek XXXXL i nie musiałeś wykupić dwóch miejsc w samolocie, wszystko czego zapragniesz możesz dostać sobie na miejscu, za ułamek polskiej ceny. Otyłość to problem bogatej północy, więc dziw się że nikt nie sprzedaje jeansów dla grubasów, po prostu tyle nie żryj. Jeżeli masz pecha nosić buty 45+ , to faktycznie, raczej łatwo ich nie dostaniesz. Bo pewnie coś znajdziesz, ale będą to jakieś szpetne podróbki wątpliwej jakości. Zapomnij o kradzionych z fabryki converse’ach z nowej kolekcji za 35zł. Nie dla psa kiełbasa. Jeśli jesteś kobietą - kup sobie kilka sukienek wieczorowych, bo są tanie i ładne. Mają też dobre push upy, więc jeśli chcesz przy okazji podkreślić dekolt, będziesz jak w raju. Oczywiście jeśli nie masz miseczki D i dalej, bo wtedy jesteś ugotowana. Jeśli jesteś facetem, dostaniesz bardzo fajne skórzane paski, uszyj sobie jeansy i koszulę na miarę, możesz też iść na całość i zafundować sobie dobry, skrojony pod ciebie garnitur.
Leki. Jeśli masz astmę, cukrzycę - czy cokolwiek innego co jest przewlekłe, weź ze sobą leki. Podobnie jeśli chorujesz na żadkie schorzenia, których nazwy zapisuje się po łacinie i leczy je jedynie dr House. W przeciwnym wypadku odpowiedniki większości leków dostaniesz za 1/5 polskiej ceny (postinor duo za 10zł!). Jeśli masz AIDS będziesz jak w domu, bo tam wszyscy to mają i ty też pewnie dostaniesz.
Pamiątki. Zupełnie mnie to nie obchodzi, ale weź poprawkę na to że wszystko co kupisz będzie z Chin. Tam jest tak samo jak u nas, wszystko made in China. Pewnie jakiś śmieszny kapelusz, koszulkę z Ho Chi Minh’em czy jakieś bazarowe statuetki buddy. Fajną opcją są też pięknie wydane pirackie filmy na DVD, dostaniesz kolekcję wszystkich filmów Polańskiego na kilku płytach za 3$. Chińskie napisy gratis, polskich nie ma.
Podróbki. Pewnie wszystko co ci wcisną jest podrobione. Jeśli coś jest dobrej jakości i odpowiada Ci cena, to nie zastanawiaj się czy to jest oryginalne, bo nie jest.
Zapomniałem o milionie rzeczy, które można tam zawieźć i przywieźć, ale zawsze możesz spytać.
Komentarze
Piszesz z jajem. Lubię Twoje teksty. Przyznaj sie, co robisz w Hanoi?
Z AIDS to ostra przesada. W Portugalii, Francji, Hiszpanii a nawet w Szwajcarii liczba zakażonych na 100 mieszkańców jest podobna! Ciekaw więc czy napisałbyś tak samo o tych krajach?! Problemem jest to, że w Europie Zachodniej liczba zakażonych raczej spada, podczas gdy w Wietnamie rośnie. Wcześniej już w innym wpisie też minąłeś się z prawdą pisząc o wypadkach w Wietnamie. Zauważ, że współczynnik śmiertelnych wypadków na drodze jest taki sam jak w Polsce. Może to nawet dużo, ale z twoich tekstów można wywnioskować, że drogi w Wietnamie są o wiele niebezpieczniejsze niż w Polsce, co znowu jest nieprawdą.
Po pierwsze, statystykom z Francji, Szwajcarii, Hiszpanii a nawet Portugalii można ufać. Powinieneś zdawać sobie z tego sprawę. Partia Komunistyczna ma problem z oszacowaniem dokładnej POPULACJI większych miast, wytłumacz mi - jak udaje im się ocenić ilość zarażonych?
Śmiertelności na drodze nawet nie chcę mi się komentować. KAŻDY z moich (białych) znajomych miał jakiś wypadek w którym doznał mniejszego lub większego uszkodzenia ciała, jeden kanadyjczyk zginął potrącony przez ciężarówkę wyjeżdżającą z nocnego rynku koło mostu Long Bien. Ciepłego trupa widziałem dwa razy w życiu, obydwa (dziwnym trafem) przy drodze w Wietnamie. Masz wietnamskich znajomych? KAŻDY z nich zna osobiście WIĘCEJ niż jedną osobę <25 która zginęła na drodze. Nie widzę tego w Polsce. Mniej statystyk, więcej życia.
Staram się siedzieć w tych barach, gdzie akurat jest promocja na rum z colą.
3 miesiace skuterem po Ha Noi i nie widzialem zadnego wypadku.
Samemu tez nie ucierpialem a podrozowalem z zona i malym dzieckiem na tym skuterze, - czasem w 4 osoby z kuzynka :)
skuter kombi :O
Zapytałem znajomych. W jakimś stopniu mnie przekonałeś. Ale ze straszeniem AIDS i tak mocno przesadziłeś. Nie każdy na wakacjach chodzi na dziwki i wstrzykuje sobie heroinę. Chyba. Ja nie :).
Jestem z Ciebie dumny!