Kocham fantastykę naukową. Najlepiej taką osadzoną w bliskiej przyszłości. Im bardziej dystopijna to wizja, tym lepiej dla mnie, stąd fascynacja cyberpunkiem. Dzisiaj nie o tym. Dzisiaj o tej odległej fantastyce.
Pamiętacie Star Trek? Pamiętacie w jakim języku rozmawiała załoga Enterprise? Po angielsku, prawda? Podobnie jak w gwiezdnych wojnach. Przecież nawet kamizelka Hana Solo to wariacja na temat kowbojskich kurtek z dzikiego zachodu. Odyseja kosmiczna 2001? Czystej krwi amerykanie zamknięci na pokładzie statku kosmicznego z komputerem HAL-9000, słuchający Richarda Straussa. Quadrologia Obcego? Kosmiczna piechota morska (sic!) posiadająca stopnie amerykańskiej marynarki. Ciężko o bardziej stereotypową ekipę amerykańskich chłopców, niż ta z drugiej części Aliena. Whiskey w kostkach z części czwartej to hołd dla anglosaskiego stylu picia. Tak sobie wyobrażamy przyszłość. I z jakiegoś powodu cały czas powstają mrzonki i wariacje na temat podboju kosmosu przez zachód.
It’s time to face the music: to się nigdy nie wydarzy. Kolonizacja kosmosu kiedy nastąpi, wyglądać będzie zupełnie inaczej. W miejsce angielskich napisów, ujżymy chińskie znaczki. Miejsce przystojnego Harrisona Forda, zajmie jakiś niski, żółty i mało pociągający chińczyk. Na pewno będzie totalną cipką. HAL-9000 zamiast “I can’t let you do that dave” powie: Wǒ bùnéng ràng nǐ zuò, dài fu. Zresztą, czy chiński HAL-9000 będzie w stanie podejmować indywidualne decyzje? Chiński mental nie przewiduje czegoś tak indywidualnego jak bunt, bunt nie jest pierwiastkiem ludzkim, jak wam się wydaje - jest elementem zachodniej mitologii. W azjatyckich mitach mało jest buntu dla samej wolności, a dużo infantylnej miłości i zdrady dla pieniędzy.
Ellen Ripley nie poleci w kosmos, bo zajęta będzie gotowaniem kosmicznego ryżu w kosmicznej kuchni. Zresztą, azjatki nie mają jaj do walki z Obcymi. Nie ma też mowy o żadnej muzyce klasycznej na chińskich statkach kosmicznych, bardziej prawdopodobny jest remix “I love you baby”, albo coś z repertuaru Britney Spears. Statki kosmiczne będą miały namalowane smoki na szczęście, a w trakcie chińskiego nowego roku wstrzymane zostaną wszelkie prace badawcze. Zaszliśmy jako cywilizacja na tyle daleko, żeby sobie to wszystko wyobrazić, niestety nie dość daleko aby to zrealizować. Zrobi to ktoś inny, a zachodnie sci-fi stanie się czymś w rodzaj “co by było, gdyby…” Jak steampunk.

Komentarze
Seria Firefly fajnie pokazala jak to moze byc z tym chinskim w kosmosie...