Spójrz na oczy Wujka Ho, czy te oczy mogą mówić prawdę?
Portrety, popiersia i plakaty Ho Chi Minha w Wietnamie mijamy wszędzie. Wszędzie, czyli na ulicy, w szkole, w urzędach, ale nawet w komercyjnym kinie. Tak poczytałem i sobie myślę - czy w Azji byli nawet prawdziwi komuniści?
Wszak aby zostać komunistą, trzeba być przede wszystkim idealistą. Taka prawda, że w komunizm można jedynie wierzyć, bo w swojej niewypaczonej formie nigdzie go nie ma. Ideologia to zaś coś czego azjaci nie znają, to wymysł białego człowieka. Taki coping mechanism.

Kultura wietnamska mająca swoje pra-źródło w konfucjańskim pragmatyzmie nie zna tego typu wynalazków. Albo się coś opłaca, albo się nie opłaca. Nie ma mowy o jakiejś werbalnej sraczce czy intelektualnej paradzie baja bongo.
Państwa z konfucjańskiego wora wolą efektywne działanie społeczeństwa i gospodarki, nie te jednostronne ideologiczne wygibasy. To taka flexibilność w podejściu do ekonomii i międzynarodowych kontaktów, coś co w tej ideologicznej manifie by się niekoniecznie kręciło.
Deng Xiaoping powiedział słynne już słowa: “Nieważne, jakiego koloru jest kot - ważne, by łapał myszy.” -Ho Chi Minh nic takiego explicit nie powiedział, ale:
“Wszystko zależy od Amerykanów. Jeśli oni chcą prowadzić wojnę przez 20 lat, to my będziemy prowadzić wojnę przez 20 lat. Jeśli chcą zawrzeć pokój, zawrzemy pokój i zaprosimy ich później na herbatę.” Wujek Ho uważał się za duchowego spadkobiercę Mahatmy Ghandiego i w takim charakterze się wypowiadał, pomimo tego że Viet Cong często nie brał jeńców. Mówił jedno, robił drugie, jego wypowiedzi były jedynie narzędziem przy pomocy którego budował silne państwo Północno Wietnamskie. Smoke and mirrors. Dlaczego Wujek Ho wybrał stronę Układu Warszawskiego?
Proste.
Miał mniejsze kompleksy w świecie gdzie brakowało papieru toaletowego.
Jeździł do Paryża, widział samochody, widział ludzi w melonikach, mniej się wstydził biedy za żelazną kurtyną. To tam wśród ludzi w skórzanych czapkach i szarych tureckich swetrach czuł się swobodnie. Ci ludzie mieli na ustach antykolonializm, feminizm i mówili językiem smoke and mirrors którym po mistrzowsku posługiwał się przecież wujek Ho. Krytykując imperializm ameryki parli do kryzysu kubańskiego.
„Inspirował mnie patriotyzm, a nie komunizm” -tak powiedział. Wpakował przy tym w XXI wieku Wietnam w swego rodzaju rozdwojenie jaźni, gdzie w sferze aksjologicznej pełno tam sierpów i młotów, ale w codziennym życiu liczy się tylko dolar, dolar, DOLAR.
Czy to jest poważny człowiek?