Przejdz do tresci
retroactive-continuity.pl
Wroc

Wietnamskie oszustwa vol 2.

Zaktualizowano:

Wietnamczycy są absolwentami wyższej uczelni kłamstwa i oszustwa. A Wietnamki mają z dziedziny porobione doktoraty. Nie wszyscy i zawsze, napewno w stosunku do turystów. Ludzie którzy pielęgnują w sobie wewnętrzne poczucie krzywdy i niesprawiedliwości, są strasznie niebezpieczni. Szczególnie w stosunku do tych, którzy wedle ich pokracznej i chorej logiki są beneficjentami owej niesprawiedliwości. Nieważne jaka jest prawda, nieważne jaka była umowa czy kontrakt - jeśli jesteś uprzywilejowany w skośnych oczach trzecioświatowego Azjaty -musisz zapłacić.

Musisz zapłacić za to, że twój dziadek (z zegarkiem na rękę) zapraszał babcię na obiad w restauracji. Zapłacić za to, że twój pradziadek w dużym fiacie jechał do Zachodniego Berlina. Kiedy ich babcie i dziadkowie żyli w chatkach z gówna, nie wiedząc co to melonik, apaszka ani perfumy a na kupę mówiący papu. I za to teraz według trzeciego świata musisz zapłacić, za ich cywilizacyjne opóźnienie masz teraz becelować progresywny podatek od białej skóry. Tymi samymi emocjami kieruje się Afryka, Bliski Wschód i masa innych regionów z traumą pokoleniową o różnym stopniu nasilenia. Wystarczy nadstawić ucho na retorykę drugiego pokolenia emigrantów w europie zachodniej tudzież absolwentów liberalnych koledżów w Kalifornii. Do sedna, jak oszukują turystów Wietnamczycy? Na tysiące różnych sposobów, my dzisiaj powiemy sobie o tych najbardziej podstawowych. Wszystkich prób naciągnięcia uniknąć się nie da, ale “preparation beats talent”.
Pierwsza część tutaj, jeśli coś się powtarza to dlatego że rozwinąłem temat.

  1. Zawyżanie cen dla białych. Klasyka gatunku, cena dla ciebie jest wielokrotnością ceny dla lokalnego typa. Istnieje pewna hierarchia, najdroższy produkt będzie zawsze dla samotnego białego turysty. Turysta z Japonii czy Korei będzie miał nieznacznie taniej - mają opinię lepiej targujących się. Troszeczkę taniej (choć też nie zawsze) będzie miał biały w towarzystwie Wietnamki, jej rozeznanie w lokalnych cenach sprawi że sprzedawczyni będzie bardziej skrępowana rzucając liczby z sufitu. Jeśli sprzedawca jest facetem, może policzyć nas dodatkowo za to że jesteśmy z Wietnamką - wszak z lokalnymi sprzedawcami Wietnamki łatwo nie sypiają, dodatkowa wymówka moralnie usprawiedliwiająca golenie frajera. Dalej w hierarchii cen jest samotny Wietnamczyk, a najtaniej ma zdecydowanie samotna Wietnamka. Przy samym procederze zawyżania cen również mamy do czynienia z różnym stopniem finezji, od całych cenników i menu z innymi cenami po dyktowanie cen na gębę.
  2. Mylenie banknotów, np 20,000 dongów z 500,000 dongów. Oba są niebieskie. W zasadzie nawet wietnamska waluta jest tak zaprojektowana aby robić turystów w konia. Na każdym banknocie sprytnie umieszczona jest facjata Wujka Ho, protoplasty narodu wietnamskiego i jednego z pionierów szwindlu i manipulacji w tamtym regionie świata. Drobna różnica w wymowie fifty i fifteen również będzie wykorzystywana do niecnych celów, zawsze na twoją niekorzyść. W 10 i 100 różnica zer również może być pretekstem do skasowania cię okrągłej sumki, także wszystko zapisujmy w telefonie.
  3. Tip me. Zamiast wydać ci reszty, uśmiechnięty i roześmiany od ucha do ucha taksówkarz mówi Ci: “tip for me!”. I tyle, reszty ci nie wyda. Zamiast roześmianej buzi alternatywnie może być zapłakaną Wietnamką zawodzącą: “for me child!” wyłudzającą końcówkę na skośne dziecko. W Wietnamie nie wolno dać komuś w mordę o 50 centów, po prostu konsekwencje tego mogą być trudne do przewidzenia. I mimo że rozerwałbyś tego Wietnamczyka na strzępy lewą ręką, to nie możesz tego zrobić. A awanturując się o 50 centów w Wietnamie tracisz twarz.
  4. Cena za dzień vs cena za osobę vs cena za atrakcję. To co mówi wam przewodnik, może się zmienić. To za co zapłaciłeś jest płynne jak rzeka. Zapłaciłeś za dzień? To może być cena za osobę, więc trzeba wyłożyć drugie tyle. Zapłaciłeś za atrakcję? Być może to dopiero początek listy rachunków.
  5. Dodatkowe pozycje na końcowym paragonie. A tak, bo wilgotne ręczniczki, pałeczki a nawet limonki na stoliku mogą wypłynąć jak szambo w końcowym rozrachunku. Nie ma na to mocnych, jeśli wejdziesz do restauracji upewniając się że ręczniczki są darmowe, to i tak znajdą sposób żeby cię przyciąć czy na porcji czy na dodatkach.
  6. Kasowanie cię np za trzy dni z góry, a po pierwszym dniu wystawić ręce po więcej. Zawsze należy upewniać się za co płacisz, za dzień, osobę, atrakcję, za sztukę.
  7. Oferując “coś” za co potem cię skasują. To może być herbatka. To może być kawka. To może być buch Thuoc Lao. Nieważne. Ważne że ty masz pieniądze, a oni nie. Nie płać za nieustalone wcześniej tematy, przyczyniasz się tym samym do popularyzacji takiej patologii. Zasada obowiązuje nawet w szpitalu, przekonałem się o tym niejednokrotnie.
  8. Oczekiwanie pełnej ceny za niepełnowartościowy produkt, następnie tłumaczyć że “this is Vietnam…” i to ma usprawiedliwiać to cwaniactwo i nieuczciwość. Dodatkowo zauważyć należy grę na emocji litości, czasem zrobi ci się smutno że w Wietnamie tak żyją i mają znormalizowane rzeczy nienormalne.
  9. Fałszywe wejściówki, fałszywe bilety. Niejednokrotnie okazać się może, że świątynia do której wchodzimy z zakupionym biletem… nie oferuje biletów. Bo stać nas i kto biednemu zabroni, przecież nie bogaty!
  10. Bajki z mchu i paproci. Bardzo wiele niegodziwości jest tak abstrakcyjnych, że szkoda je opisywać. Kiedyś rano po nocy w hotelu próbowano skasować mnie opłatę za “gotowość do gaszenia pożaru”. Bo wiecie, ja taki ważny gość, no ktoś po prostu czuwał w nocy żeby w razie czego, zgasić pożar i wynieść mnie z płonącego hotelu. Szczery śmiech kiedy słyszysz coś takiego jest nie tylko prawidłową reakcją, ale także pełni funkcję reality check dla próbującego cię naciągnąć. Śmiej się w głos kiedy słyszysz podobne bzdury i konsekwentnie odmawiaj.

Warto także nadmienić o zjawisku o którym nie słyszałem aby było opisane, a jednocześnie oddaje to co często ma miejsce podczas interakcji Wietnamczyk <-> Obcokrajowiec.

Pułapka uprzedzenia.
Czym jest pułapka uprzedzenia?
Partia O - Obcokrajowiec Partia W - Wietnamczyk
Partia O i W dobijają interesu.
Partia W szczerze pomyliła się (niekompetencja), produkt / usługa okazuje się droższa / trzeba dłużej czekać etc.
Partia O jest przekonana że jest to celowy zabieg (a bo to Wietnamczyk…)
Partia W orientuje się że partia A myśli że działanie jest celowe (a bo to Wietnamczyk….)
Partia W obrażając się celowo zawyża cenę / przedłuża oczekiwanie etc -z rozgoryczenia.
W tej sytuacji nikt nie będzie chciał nas przekonać, że nie są wielbłądem. Pozwolą Ci myśleć co tylko chcesz myśleć, ale z interakcji wyjdą bogatsi. Swoją niekompetencję zamaskują pazernością i oszustwem. Uprzedzenia są jak samo spełniająca się przepowiednia. Jeśli nawet nie mieli intencji cię oszukać, oszukają Cię jeśli przypiszesz im taką intencję z góry.
Wiedz zatem o wietnamskich oszustwach, ale pamiętaj że jeśli nie boisz się psa, pies nie ugryzie. Unikaj pułapki uprzedzeń tak w turystyce, życiu i biznesie. Ave.

20 tysięcy vs 500 tysięcy. 3,24 PLN vs 80,50 PLN

Udostepnij wpis:

Poprzedni wpis
Chińskie Znaki Zodiaku - kompendium wiedzy.
Nastepny wpis
Kara śmierci dla 67 letniej Truong My Lan za defraudację 12 miliardów dolarów; 3% PKB Wietnamu