Jest jedna kategoria człowieka, której nienawidzę szczerze i z całego serca. Człowiek przyzwoity.
To taka osoba która zepsuje ci zabawę, mówiąc “nie, nie powinniśmy tego robić…”, “wracajmy już…” albo “to chyba nie jest odpowiednia chwila na tego typu żarty…”. Zawsze irytowało mnie takie zachowanie, ale dopiero po przeczytaniu Alfabetu Urbana nauczyłem się nazywać ten typ osobowości - ktoś kto wiecznie próbuje zachowywać się praworządnie, uchodzić za jak najlepszego pracownika, członka rodziny, przyjaciela. Przyzwoitość traktuje instrumentalnie, zapewnia mu ona zewnętrzne korzyści w postaci wykreowanego przez samego siebie obrazu. Nie zrobi nic, by ten obraz naruszyć, zachwiać czy zasiać w głowach innych ziarno niepewności, czy aby na pewno jest tak krystaliczny. Jak zachowa się człowiek przyzwoity? To proste, przyzwoicie. Dlatego spędzanie czasu z kimś takim jest prawdziwą zmorą, nie ma nic gorszego niż przewidywalność i rutyna.
Przyzwoitość jest unisex, ani bycie kobietą ani mężczyzną nie predestynuje cię bardziej do popadnięcia w pułapkę przyzwoitości. Przyzwoite kobiety czekają z seksem, a przyzwoici mężczyźni witają się najpierw z kobietami. Zawsze. Łącząc się w pary, socjalizują kolejne przyzwoite jednostki. Reprodukcja przyzwoitości zachodzi w podobny sposób co reprodukcja biedy, przyzwoitość przyciąga przyzwoitość, w przeciwnym wypadku związek nie trwa długo.
Jeżeli powstrzymujesz znajomych przed robieniem głupstw po pijaku, bałaś się spróbować narkotyków, przeprowadzasz staruszki przez jezdnie, wysyłasz standardowe wierszyki z internetu na święta albo rumienisz się na myśl o seksie analnym, to znaczy że twoje życie jest banałem. A stamtąd już tylko krok do przyzwoitości.