Idąc sobie ulicą zobaczyłem, starego 85+ letniego, żółtego i zasuszonego staruszka, który stał pod sklepem, w ręku piwko, fajeczka. Trochę się zdziwiłem bo w Wietnamie to raczej nie uchodzi, pić piwo w centrum na ulicy i to w dodatku w środku dnia.
Przechodzę koło niego, a staruszek łapie mnie za rękę i pyta „Pa ruski ty panimajesz?”, ponieważ ja trochę panimaju, to spędziłem dobre pół godziny na przemiłej rozmowie. Ów dziadziuś siedział 25 lat na Ukrainie, gdzie pracował jako budowniczy. Tęskni za wódką z naszych stron i za śniegiem. Strasznie ciekawa historia jak wylądował tam za młodu pod koniec lat 50, uciekając z Wietnamu przed wojną z Francją. Udało mu się zapakować na statek który płynął do Odessy i tak zaczęła się jego ukraińska przygoda. Dalej nie wiem jak potoczyły się jego losy, bo czas mnie gonił, ale mam jego adres w komórce (bo sam mi go wciskał) i zastanawiam się czy nie iść nagrać tego co ma do powiedzenia, bo z rozmowy wynikało że nie ma rodziny żadnej i obawiam się że jego historia może zostać zapomniana. Ucieszył się tym bardziej, że nie omieszkałem pochwalić się że moj dieduszek pochadit z Ukrainy.
Trochę abstrakcyjne jest to, że tak ucieszyliśmy się na swoje towarzystwo, ale w końcu on jest czymś najbliżej mojego domu co tu spotkałem, a ja jestem czymś najbliżej jego młodości co udało mu się napotkać.
Zdjęcie niezwiązane z wpisem, ale napotkałem taki o to randomowy posąg Lenina. Estetyka socrealizmu to coś co kocham, jeszcze do tego wrócę.

Dodaj komentarz