Fajne mają tradycje w Wietnamie. W określonych fazach księżyca, palą co tylko może przydać się zmarłym krewnym w podziemnym świecie. Oczywiście nie prawdziwe rzeczy, tylko papierowe. Okazuje się, że w wietnamskim życiu pozagrobowym nie jest tak jak w chrześcijańskim niebie, nie każdy ma wszystkiego w bród.
Co więc może się przydać naszym zmarłym? To co żywym, a więc przede wszystkim papierowe, udawane pieniądze (zmarli preferują dolary, boją się galopującej inflacji), papierowe buty, ubrania, ale także… iPhony i iPady. Najbardziej pożądane w tym kraju dobra prestiżowe właśnie przekroczyły granicę życia i śmierci.
Takie gotowe paczuszki można kupić, z bucikami, papierowym kaskiem na motor itp itd. Dziwi mnie ten kask - najwyraźniej urazy głowy występują nawet w podziemnym świecie.
I oczywiście to ten popiół przenikając do ziemi, niesie wszystkie te fanty do podziemnego świata. Kolejna wymówka aby nie sprzątać brudnych ulic.
Zdjęcie pochodzi z jednego z wietnamskich portali. Kiedy udałem się do handlarzy papierowymi iPadami, Pani powiedziała mi, że teraz to mogę się wypchać (Di, di, di! - dosłownie - spadaj), iPady do spalenia to tylko na zamówienie (!) i wszystkie dzisiejsze wyprzedała, a do nowego roku księżycowego jest zbyt mało czasu i ja już się nie załapię na swoją sztukę. Trudno, nie dla mnie - dla dziadka kupowałem.
Udało mi się dostać za to premierowego iPhone’a - nówka sztuka, zmarłemu dziadkowi i tak wystarczy.
Zaraz idę przed dom go spalić.





Komentarze
Faktycznie ciekawe tradycje. Będe tu zaglądać, blog ciekawy :)
[...] buty i kubrak a na południu papierowy koń czy coś takiego. Wszystko to idzie do spalenia, razem ze wspomnianymi w zeszłym roku iPhonami. Kostiumy są dla bogów, papierowe duperele i pieniądze dla przodków. Warto wspomnieć o jeszcze [...]