Przejdz do tresci
retroactive-continuity.pl
Wroc

Dewaluacja ludzkiego życia.

Zaktualizowano:

Istnieje taka historia, krążąca wśród obcokrajowców mieszkających w Hanoi, o zmarłym wietnamskim dziecku i jego rodzicach. Było podobno tak: dziecko zaczęło się dusić, rodzice wezwali pogotowie. Pogotowie przyjechało za 2h, z powodu korków. Kiedy dotarli, dziecko było już martwe. Rodzice przeprosili więc ratowników pogotowia, że wezwali ich na marne. Ratownicy również przeprosili rodziców, bo nie wzięli aparatury do przeprowadzenia tracheotomii, więc i tak dziecka by nie odratowali. Każdy kto przeczytał trochę więcej książek niż Ogniem i Mieczem i Chłopów, jak przeciętny Jasiu, wie że to totalny bullshit. Historia jest oparta na opisanej przez Tiziano Terzaniego w jednym z jego reportaży o Azji, tyle że on opisywał przypadek który wydarzył się w Japonii. Nie dziwi jednak, że ktoś przeniósł historię w realia wietnamskie, gdyż mogłoby to równie dobrze wydarzyć się tutaj. Bo tak właśnie jest. Życie ludzkie nie przedstawia zasadniczo w tym kraju wielkiej wartości. Widziałem pewien śmiertelny wypadek na drodze, który przyprawiając mnie o palpitację serca, dla lokalnych był tylko okazją do gapienia się na denata. Jeżeli na motocyklu wywróci się matka z dzieckiem, nikt nie pomoże ani matce, ani dziecku, wszyscy jadą dalej jak po sznurku, bo przecież spieszą się do pracy za 1usd/h. Na matkę tylko się trąbi, a dziecko na drodze się omija. Byłem w szpitalu na urazówce (po wypadku), w sali która przypominała umieralnię. 30 osób w małej salce, przy każdym ktoś z rodziny, zwilżający nieprzytomnym usta, aby ulżyć im w ostatnich chwilach życia. Łóżko w szpitalu kosztuje, więc rodzina po jakimś czasie podejmuje decyzje, czy warto dalej inwestować w leczenie członka rodziny, czy bardziej opłaci się pozwolić mu umrzeć. Jeśli masz pecha być starym, decyzja dla rodziny jest prosta.

Sytuacja wygląda podobnie z białymi w Hanoi. Rzeczy których nikt nie robi w Europie/USA/Australii są tu standardem. Zaczynając od drobiazgów takich jak palenie, czy przejeżdżanie na czerwonym świetle - które w moim środowisku w PL spotkałyby się z potępieniem, tutaj są normą. Nie mówiąc o jeżdżeniu na motocyklu na totalnej bani, albo pod wpływem dragów, czy jedno nocnych przygodach bez zabezpieczenia. Mając pieniądze na conocne balety i zarabiając roczny dochód wietnamskiej rodziny w miesiąc, rośnie poczucie bezkarności. Każdy z nas jest tu gwiazdą rocka, a to zobowiązuje.

Proza życia. Nie zrozumiesz, jeśli tego nie doświadczyłeś - polecam.


Komentarze

ganjadegustator

siema, mam pytanie, mysle o wycieczce do Wietnamu na jakieś pół roku, jeśli wziołbym ze sobą 10 000 zł, nie wliczając w to kosztów lotu, dałoby tam rade w miare godziwie przeżyć ten czas, nie zamierzam też podejmować sie żadnej pracy, w jakiej cenie tam są mieszkania? ile kosztuje jedna noc w hotelu?
pozdrawiam

gutte

Będą następne wpisy? ;)

Maria

Niestety też miałam okazję być na lokalnej izbie przyjęć - jedna sala, nieoddzielone parawanem łóżka i osoby z bólem brzucha oraz osoby ociekające przesiąkającą przez bandaże krwią. Mnie jako białą umieścili w maleńkim pokoiku przy lekarzach, ale reszta leżała gdziekolwiek...

retroactive.continuity

Krótko: Nie.
Minimum na przeżycie na przyzwoitym poziomie to 1k USD miesięcznie. Sam pokój wyniesie cię 200USD, nie będziesz też wieczorami telewizji oglądał.


Udostepnij wpis:

Poprzedni wpis
Po co komu użytkownik?
Nastepny wpis
Kto wygrał wojnę w Wietnamie?