Komunikując się z Wietnamczykami w języku wyspiarzy narażasz się na całą masę problemów natury komunikacyjno-kulturowej. To tak jakby jeść suchy ryż nożem i widelcem - pójdzie ci równie dobrze co jedzenie pizzy pałeczkami. Nasz wschodnio (środkowo dla ludzi z kompleksami) europejski styl komunikacji jest nastawiony na wzajemną konfronatcję i bezpośredniość, to właśnie dzięki nim jesteśmy w stanie budować wzajemne zrozumienie. Konfrontacja i bezpośredni przekaz jest często komunikacyjnym katharsis, w którym obydwie strony zrzucają maskę konwenansów próbując wzajemnie zrozumieć swoje intencje. Zupełnie inne podejście zostało wypracowane (i to przez dużo dużo dłuższą historycznie linię czasu) przez azjatów. Wietnamska kultura nie dopuszcza możliwości konfrontacji, musisz zgadzać się ze wszystkimi dookoła, nieważne czy wydaje ci się że mają rację czy nie, istotą jest odczucie otoczenia że pozostajesz z nim w zgodzie. Filozofia Bruce'a Lee i jego słynny w Polsce cytat: "Bądź niczym woda" jest owocem tysięcy lat azjatyciej filozofii pozostawania w harmonii z otoczeniem.
| Co mówią Brytyjczycy? | Co mają na myśli Brytyjczycy? | Co rozumieją Wietnamczycy?* |
| Z całym szacunkiem… | Wydaje mi się że jesteś w błędzie. | ...jestem ważny! |
| Być może rozważysz… Zasugerowałbym… | To jest rozkaz, zrób to albo bądź gotów się z tego tłumaczyć… | Nie zależy mu na tym. |
| Oh, zapomniałbym, poza tym… | Następująca krytyka jest sednem tej dyskusji. | To nie jest istotne. |
| Byłem nieco rozczarowany gdy… | Jestem potwornie rozczarowany i zły z powodu… | Pfff! To jego problem. |
| Interesujące… | Nie podoba mi się to. | Podoba mu się to! |
| Czy byłbyś gotów rozważyć inne warianty? | Twój pomysł nie jest dobry. | To zależy odemnie. |
| Proszę, pomyśl o tym trochę dłużej. | To jest zły pomysł, nie rób tego. | To jest świetny pomysł! |
| Jestem pewien że to moja wina… | To nie jest moja wina. | To jest jego wina, nie moja. |
| To jest oryginalny punkt widzenia. | Twój pomysł jest głupi. | Mój pomysł jest dobry. |

High context communication, komunikacja o wysokim kontekście to sposób komunikacji w którym sygnały niewerbale, kontekst społeczny oraz relacje międzyludzkie mają decydujące znaczenie podczas procesu wzajemnego zrozumienia. Wszystko co implicit. Aluzje, metafory, gesty, sygnały niewerbalne są tutaj na porządku dziennym a mówienie "jak jest" jest nie na miejscu i w prostej linii prowadzi do uznania nas przez otoczenie za osobę "bez kultury".
Low context communication to komunikacja explicit, dosłowne rozumienie treści werbalnej naszego rozmówcy. Komunikacja opiera się na konkretach a słowa mają tutaj dosłowne znaczenie. Społeczeństwa reprezentujące ten poziom wzajemnego zrozumienia skupiają się bardziej na treści przekazywanych informacji, zamiast na formie.
Bezpośredniość w negatywnej informacji zwrotnej - rozumie się samo przez się. Wietnamczyk nigdy nie powie Ci, że coś jest nie tak wprost, będzie posługiwał się tonami alegorii, przykładów aż w końcu może powiedzieć Ci to co naprawdę myśli dodając: NGUYEN4 TAK POWIEDZIAŁ, NIE JA. Jak w Polskim przedszkolu, ale dzieje się to w dużo poważniejszych instytucjach na dużo wyższym szczeblu. Po tylu latach w Wietnamie dalej na bardzo prostej płaszczyźnie jest to dla mnie wyraz tchórzostwa, rozmycia odpowiedzialności i umywanie rąk od posiadania jakiejkolwiek własnej opinii.
Hierarchiczność relacji vs egalitaryzm. Wystarczy spojrzeć na języki azjatyckie pełne pronouns. W języku wietnamskim występują:
Toi, Em, Anh, Chi, Co, Di ,Chu, Ong, Ba, Tao, May, Minh... jest dużo więcej.
Fakt że mówiąc "podaj mi łyżkę" do osoby o miesiąc starszej musisz w dużym uproszczeniu powiedzieć: NIC NIE ZNACZĄCY JA PROSI STARSZEGO BRATA O PODANIE ŁYŻKI (nie dosłownie, ale w języku wietnamskim nic nie jest dosłowne) dobrze obrazuje problem hierarchiczności języka. Po angielsku istnieją jedynie me and you, a wszystkie inne zaimki są wyrazem głębokich kłopotów z własną seksualnością i problemów natury psychicznej.
Consensual vs top down odnosi się do sposobu podejmowania decyzji przez grupę i wynika w prostej linii ze sposobu komunikacji. W Azji komunikując się poprzez wysoki kontekst, pozostawiamy wiele w swerze niedpowiedzianej. Więcej "czujemy" niż rozumiemy, w tym modelu szef, lider czy mentor nie może po prostu narzucać swojego zdania - bo on często tego zdania nawet nie wypowie głośno. Musimy zgadzać się z grupą, a nie komunikując się z grupą dosłownie, musimy często zgadzać sie z "energią w pomieszczeniu" jak mawiaja Japończycy. Styl podejmowania decyzji top down czyli "szef coś narzuca" odniósł sukces w społeczeństwach o większym egalitaryźmie: zauważ, że w Wietnamie młodszy szef, nie może narzucić zdania ani nawet swojego przywództwa starszemu szeregowemu pracownikowi. Dlatego ciężko wymyślić iPoda, iPhone'a czy interfejs graficzny oprogramowania w zespole pełnym azjatów gdzie nikt nie złapie życia za jaja w dosłownym sensie.
Task based vs relationship based. Azjatyckie społeczności są dużo bardziej nastawione na relacje, niż na efektywność poszczególnych podejmowanych działań. Z tego wynika między innymi nepotyzm, który nawet nie jest nepotyzmem, bo na bardzo ludzkim poziomie część Azjatów nie jest przyzwyczajonych funkcjonować poza przedłużeniem własnej rodziny. Nie zostali do tego stopnia zsocjalizowani, albo zostali zsocjalizowani inaczej mówiąc językiem poprawności politycznej.
Confrontational vs avoiding confrontation, konfrontacja vs unikanie konfrontacji. Dlatego między innymi trzeba bardzo uważać na biznesy i umowy jakie zawieramy z Wietnamczykami przez telefon, WhatsApp czy Zalo. Posiłkując się nowoczesnymi technologiami każda umowa może być dowolnie zmieniona i zerwana - bo pozwala uniknąć konfrontacji w cztery oczy.
Linear vs flexible czyli ciągłe vs elastyczne. Odnosi się w codziennym życiu do punktualności i wywiązywania się z terminów, w zachodnim kręgu kulturowym "bycie na czas" jest dużo bardziej istotne. W Wietnamie kiedy mieliśmy z kimś spotkanie na 17:00 ale akurat pada deszcz - zrozumiałe jest że nie dotrzemy na czas, nie trzeba nawet dzwonić. Dojedziemy jak przestanie padać. Przecież padał deszcz? Zdziwi się Wietnamczyk kiedy powiesz mu że czekałeś 40 minut w kawiarni.

Walt Kowalski z Gran Torino i Mr. Miyagi z Karate Kid to modelowa para filmowych mentorów na podstawie których można budować swoje zroumienie różnych wzorców autorytetu oraz tego co społecznie akceptowane w kulturach które reprezentują. Walt będący brutalnie szczery, otwarcie nieufny oraz raz za razem konfrontacyjnie nastawiony do otaczającej rzeczywistości jest całkowitym przeciwieństwem nastawionego na konsensus Pana Miyagi, dla którego codzienna zgodność z otaczającą go rzeczywistością pozostaje priorytetem.
Erin Mayer dziękuję zarówno za grafy jak i za inspirującą książkę próbującą tłumaczyć niuanse problemów komunikacyjnych różnych kultur która zainspirowała mnie do tego wpisu. The Culture Map: Breaking Through the Invisible Boundaries of Global Business. Książka nie jest jeszcze przetłumaczona na język polski, a wielka szkoda, bo jest rewelacyjna. Rysą na diamencie jest jedno zdanie, które nie daje mi spokoju:
When interacting with someone from another culture, try to watch more, listen more, and speak less. Listen before you speak and learn before you act.
-Erin Mayer
Jest to spostrzeżenie mądre, ale bardzo redukcjonistyczne. Nie bierze ono pod uwagę demografii i realnej rzeczywistości społecznej. Im ktoś jest mniej wykształcony, im jego kultura jest dla niego ważniejsza i im ma mniej do stracenia - tym więcej mówi. Tak po prostu jest. Próbując być mądrzy i dobrze wychowani, sami zakładamy sobie knebel ślepej tolerancji i permisywizmu. W skali świata - po prostu destrukcyjne.