Kategoria: kultura

  • Bambo 2027

    Murzynek Bambo w Europie przebywa,
    Gdzie pieniądz Sorosa na konto mu wpływa,
    Do nauki i pracy się nie zabiera,
    Zasiłek z podatków twoich pobiera,
    Z ośrodka rzadko w ogóle wychodzi,
    W lenistwie murzynek każdemu przewodzi!
    Gwałty są również jego domeną,
    Nie wzgardził Jennifer, nie wzgardzi Bożeną,
    Choćby maszkara była straszliwa,
    On pały murzynskiej swojej dobywa,
    Figle i psoty w murzynskiej glowie,
    Rozboje, demolka -niech każdy się dowie,
    że on, murzyn, w Europie jest panem,
    Choć tata w afryce na drzewie z bananem…
    Biologiczną bronią jest murzyn dla Żyda,
    Dlatego łódkami do Europy przybywa…
    Gdy na wojnę z Rosją wyruszysz bratnią,
    Jego kuzyn z kolegą przypłyną tu tratwą,
    Majstrować dzieci białym kobietom,
    -aż naród się stanie analfabetą.
    Na samą myśl o tym Żyd ręce zaciera,
    Od pucybuta do milionera:
    goj ma być głupi to prawda jest znana
    -3000 lat temu nam obiecana!

  • Unia Europejska, AI i postępujące zacofanie Europy

    PE zatwierdził akt ograniczający użycie AI do odczytywania emocji pracowników czy prognozowania przestępczości na bazie profilu osobowego.
    A także: używania osób z internetu lub TV, by tworzyć narzędzia rozpoznawania twarzy, odczytywania emocji osób w szkołach, manipulowania ludźmi i wykorzystywania słabości. Wyjątek: użycie AI przez służby specjalne.
    Obywatele UE będą mogli składać skargi na AI i żądać wyjaśnień decyzji podejmowanych z jej pomocą. AI muszą być transparentne i zgodne z unijnym prawem autorskim. Wymagana ma być publikacja dokładnego zestawienia materiałów użytych do uczenia maszynowego. AI w infrastrukturze krytycznej, edukacji czy służbie zdrowia będą musiały oceniać i ograniczać ryzyko oraz podlegać kontroli ludzkiej. @Forsal.pl

    Stado biurokratów którym nigdy nie powiodłoby się na własną rękę na opertym o merit wolnym rynku, stwierdziło że to oni pierwsi na świecie uregulują prawnie algorytmy znajdujące się poza ich możliwościami poznawczymi. Powtórzę, Europa jako kontynent będąca najbardziej zacofana w pracach nad sztuczną inteligencją zaraz po Afryce, z jakiegoś powodu w swoim etnocentrycznym myśleniu rodem z XIX wieku chce być pionierem w legislacjach wiążących ręce bardziej kreatywnym podmiotom. Unia Europejska oznacza nic innego jak postępujące zacofanie Europy pod każdym względem, ekonomicznym, społecznym i technologicznym.

    Ekonomiczne zacofanie mieliśmy szansę obserwować przez całą dotychczasową historię tej zbójeckiej organizacji ponad-narodowej. Przeznaczanie rok do roku większości wpływów ze składek państw członkowskich na dopłaty do pól uprawnych dla bogatych rolników z Francji czy Belgii, zamiast importu tych samych tańszych produktów z Afryki czy Azji, inwestując te pieniądze w nowoczesne technologie, tym samym dając szansę na rozwój reszcie świata to krew na rękach brukselskich biurokratów.

    Zacofanie społeczne zaczęło się kiedy urzędnicy z „Parlamentu Europejskiego” sprowadzać zaczęli masowo „naukowców i inżynierów” z bliskiego wschodu i afryki subsaharyjskiej. Po co odwoływać się do wyborców o tysiącletnich tradycjach narodowych którzy zbudowali współczesny świat, skoro można sobie importować miliony uzależnionych od pomocy socjalnej wyborców?

    Teraz nadchodzi czas na zacofanie technologiczne. Nokia zdaje się być ostatnim porannym wzwodem umierającego starca zwanego Europą. W post globalnym świecie giganci technologiczni wybierać będą USA, Singapur czy Koreę Południową, gdzie klimat dla innowacji jest bardziej sprzyjający nowoczesności niż na półwyspie europejskim. Może to i dobrze?

  • Wzrost wykładniczy a AI

    Istnieje taka legenda na temat pochodzenia szachów. Dawno, dawno temu w odległym królestwie na Dalekim Wschodzie, żył mądry i sprawiedliwy cesarz, który nie pragnął niczego tak bardzo jak nauczyć logiki i strategicznego myślenia swoich poddanych. W tym celu posłał po największych uczonych królestwa aby pomogli mu wymyślić grę która byłaby godna jego dworu.
    Wielu uczonych przybyło z najdalszych stron królestwa, przedstawiając na dworze swoje pomysły na najróżniejsze gry, ale żadna nie spełniała oczekiwań cesarza. Tymczasem, w cichym zakątku królestwa, mieszkał ubogi mędrzec o imieniu Ping. Mimo, że w stolicy nikt go nie znał, to jego umysł wprost tętnił wyobraźnią. Po wielu dniach nieprzerwanej pracy udało mu się stworzyć grę, która byłaby doskonałą kombinacją emocjonującej strategii i logiki. Nazwał ją „Szachy”.
    Kiedy Ping zaprezentował swoją grę cesarzowi – ten był wprost zachwycony. Szachy okazały się być dokładnie tym, czego szukał. Wdzięczny cesarz zapytał mędrca, jaką nagrodę mógłby mu zaoferować za tak wspaniałe osiągnięcie.
    Ping oprócz swej mądrości, był człowiekiem nadwyraz skromnym i za takiego też pragnął uchodzić. Poprosił cesarza o ziarnko ryżu pierwszego dnia. Dodał, aby to ziarno ryżu umieścić na pierwszym polu szachownicy, a na każdym kolejnym polu, każdego kolejnego dnia, podwajać ilość ziaren. Cesarza uradowała prośba Pinga, to jest, dopóki najbystrzejsi dworowi rachmistrze nie obliczyli faktycznej ilości ryżu jaką zażyczył sobie Ping:
    Pole 1: 1 ziarno
    Pole 2: 2 ziarna
    Pole 3: 4 ziarna
    Pole 4: 8 ziaren

    Pole 64: 2^63 ziaren
    2^64 to 18,446,744,073,709,551,616 ziaren ryżu

    Ta trudna do wyobrażenia liczba, przewyższa wszelkie zasoby ryżu na Ziemi. Osłupiały władca nie mogąc sprostać życzeniu Pinga zadecydował, że odda mędrcowi to co ma najcenniejsze – rękę swojej córki oraz pół królestwa.

    To piękna bajka, ma coś w sobie. Jak ma się jednak życzenie Pinga do dzisiejszych osiągnięć machine language learning models? Kiedy modele AI osiągną świadomość? Kiedy stworzymy AGI czyli Artificial General Intelligence? Odpowiedź na to pytanie brzmi, może za tydzień, może jutro, a może za godzinę. Tak jak ziarna ryżu na szachownicy, możliwości modeli językowych rosną w tak niewyobrażalnym tempie, że wszelkie prognozy na temat tempa postępu okazały się nietrafione. ChatGPT miał wydarzyć się pod koniec naszego wieku to jest 2100. Później kiedy pod uwagę wzięto nowe GPUs NVidii w latach ’60, potem w latach ’40, jak wiemy wydarzył się niespodziewanie w 2022. Tak samo będzie ze sztuczną inteligencją, AGI, całkowicie świadomą i przewyższającą człowieka w każdej odtwórczej pracy umysłowej która jest już za rogiem.

    Tym właśnie jesteśmy jako ludzkość. Wytwórcami rzeczy. Wymieniamy wcześniej wytworzone rzeczy na nowe i mimo że sprawiamy sobie tym za każdym razem jakieś problemy, to nowe generacje wytworzonych przez kolejne pokolenia rzeczy rozwiązują uprzednio stworzone problemy. Tak samo będzie z AGI – jedyną drogą jest postęp.

  • Indie – kulawy Azjatycki Słoń.

    Obok Azjatyckich tygrysów w rodzaju Korei, Tajwanu, Chin czy Wietnamu jednym tchem wymienia się w Polsce (ale i na zachodzie) często Indie. Zupełnie niesłusznie. Jedyne co łączy Indie w wymienionymi wcześniej państwami to masy euroazjatyckiego kontynentu. Nic nie wskazuje na to żeby Indie choćby zbliżyły się w poziomu rozwoju do Chin w ciągu następnego wieku.

    Zauważcie tego sowieckiego soldata zaglądającego hindusowi przez ramię.

    Urbanizacja.
    Chiny są krajem gdzie ponad 66% z 1.412 miliarda żyje w miastach. W Indiach jedynie 36% z 1.408 miliardów. Szybka matematyka i okazuje się że w Chińskich metropoliach żyje ~930 mln Chińczyków vs ~508 mln Hindusów w Indyjskich miastach – prawie dwa razy mniej. To jest kluczowy wskaźnik, cywilizacja wzięła się od łac. słowa civitas – miasto. Co z tego, że populacja obu krajów jest podobna, jeśli w jednym prawie dwa razy mniej obywateli partycypuje w rozwoju ekonomiczno-kulturowym. Nie będę wnikał w definicję miasta i fakt że w Indiach to często slumsy otaczające kilkanaście robiących wrażenie drapaczy chmur. Z litości zostawię kwestie czystości ulic i jakości infrastruktury.

    Poniżej tempo urbanizacji Indii. Jak widać niewiele zmienia się w tym temacie. Galopującą urbanizację Chin przedstawiam tutaj.

    4% w 10 lat. W takim tempie nie dogonią Chin w tym stuleciu.

    Edukacja i rozwój zawodowy.
    W Chinach 97% populacji potrafi czytać i pisać. W Indiach tą elitarną umiejętność opanowało jedynie 76% populacji. Warto także wspomnieć o dużo większych rozbieżnościach płciowych – widać z daleka że w Indiach dziewczynek nie wysyła się do szkoły. Podobnie jest z pracą. W kraju Vishnu to mężczyźni pracują, kobiety najczęściej siedzą w domu (jeśli akurat jej mąż żyje -a ona nie musiała poddać się rytualnemu spaleniu). To kolejny klocek dekonstruujący obraz zasobów ludzkich Indii, wszak 50% potencjału zamrożonego jest w zepchniętych pod but kobietach.


    Drenaż mózgów.
    W Indiach oficjalnym językiem jest obok tysiąca innych wioskowych gwar Angielski. Powoduje to pewien zasadniczy problem – każdy kto staje się specem w swojej dziedzinie, od finansów przez IT po inżynierię może pewnego dnia się spakować do USA czy UK i nigdy nie wrócić do kraju zielonej biegunki. To takie proste, zmieniasz pracę na 24x lepiej płatną, dostajesz wizę i mówisz alavida tej całej brunatnej masie jedzącej z ziemi. W skali kraju powoduje to same problemy. Żaden prawdziwy ekspert w danej dziedzinie po prostu nie osiada na dłużej w Indiach. W Chinach istnieją setki ludzi które chcą uciec od zamordystycznego Państwa – ale nie mogą, bariera językowa jest tylko czubkiem góry lodowej. Najskuteczniejszą barierą chroniącą CHRL przed rozprzestrzenianiem się zachodnich idei, nie jest żadna blokada internetu, ale właśnie ich własny język i alfabet.

    Kultura i religia.
    System kastowy jest czymś dużo bardziej ochydnym od niewolnictwa, a trudno o coś bardziej ohydnego. Wyobraźmy sobie jak obecność kast niszczy jakiekolwiek profesjonalne relacje zawodowe, społeczeństwo obywatelskie, pozbawia dostępu do edukacji etc. Sam fakt że tak kontrproduktywna instytucja jak kasty przestawała do XXI wieku dużo świadczy o zacofaniu i plemienności Indyjskiego społeczeństwa. Można być krytycznym w stosunku do Chińskiego społeczeństwa, ale trudno nie dostrzec przewagi konfucjanizmu nad innymi systemami religijno filozoficznymi. W Chinach szanuje się bogatych i tych którzy się bogacą, nie można tego powiedzieć o Indiach gdzie ekonomia pojmowana jest jako gra o sumie zerowej. Jeżeli Ci się udało – znaczy się nakradłeś.

    System polityczny.
    Cokolwiek by nie powiedzieć o zamordystycznych Chinach, trzeba oddać im jedno – ich władza potrafi działać sprawnie. Mandat Chińskiej Partii Komunistycznej nie został uzyskany w wyniku demokratycznego głosowania, a w wyniku niespotykanej do tej pory w historii świata skuteczności w walce z biedą i sukcesami ekonomicznymi. Indie to skorumpowana do szpiku kości ochlokracja gdzie prym wiedzie przynależność do danej grupy etnicznej. Oczywiście, słabo w Chinach być Hmongiem czy Tybetańczykiem – ale w Indiach słabo być KAŻDĄ z grup etnicznych.

    Wiele wody upłynie w Jangcy i w Gangesie zanim Chiny i Indie staną się równorzędnymi partnerami. Pomóc może w tym nadchodzący kryzys w Chinach, ale jak wiadomo kryzys to 危机 a więc w takim samym stopniu zagrożenie, jak i szansa.

  • Chiny, demografia i nadchodzący kryzys.

    Istnieją w Chinach całe miasta pustych domów. Wieżowce pustych mieszkań które z każdym dniem popadają w ruinę. Skala tego zjawiska jest trudna do wyobrażenia: jeśli zbierzemy wszystkie puste mieszkania i domy w pozostałych krajach świata, to musimy pomnożyć ich ilość x4 żeby dorównać ilości tych w Państwie Środka. Nikt nigdy nie zamieszka w tych wieżowcach, coś czego większość zachodnich analityków nie rozumie to Feng shui. Według zasad Feng shui, mieszkanie w domu w którymś ktoś kiedyś mieszkał przynosi pecha i złą energię. Nie da się ich wynająć, nie da się zamieszkać w pustym mieście – są jedynie alokacją kapitału podobnie jak tulipany w XVII wiecznych Niderlandach.

    Wizualizacja dająca do myślenia.

    Kultura jest silniejsza niż ekonomia. Przez ostatnie dekady każdy Chińczyk na dorobku inwestował wszystkie swoje środki, właśnie w te mieszkania które teraz stoją puste. Od 2004 do 2014 roku średnia cena mieszkania w Chinach wzrosła o 100%. Tego rodzaju dynamika wzrostu na rynku wypracowała pewien konsensus pomiędzy Państwem a społeczeństwem. Zwykły Chińczyk siedział cicho akceptując zamordystyczne zapędy Partii Komunistycznej, bo wiedział, że w banalnie prosty sposób może się wzbogacić. Te czasy jednak mają się ku końcowi. Jeszcze dwa pokolenia temu przeciętny Chińczyk / Chinka mieli średnio piątkę rodzeństwa – teraz rzadko kiedy mają siostrę czy brata.

    W dwa pokolenia średnia liczba dzieci przypadających na kobietę spadła z 6.3 do 1.7 – zjawisko bez precedensu w historii.

    Z litości nie piszę o tym, że Chiny będąc fabryką świata bogaciły się na ilości rąk do pracy. Tania siła robocza nie jest wiecznie tania, ale zostawmy to na inny wpis. Spadająca na łeb i szyję ilość Chińskich dzieci, w połączeniu z ogromną nadwyżką pustych mieszkań oraz faktem że przeciętny Chińczyk właśnie w tych nieruchomościach ulokował swój kapitał oznacza nadchodzącą katastrofę. Nie musi wybuchać żadna wojna o Tajwan, żadne sankcje USA – to po prostu pewnego dnia się wydarzy i nie ma na to ratunku. Dlaczego tak drastycznie spadła liczba dzieci? To pewnie słynna polityka jednego dziecka. Nie, najbardziej znaczący był tutaj proces urbanizacji, czyli emigracji ludzi ze wsi do miast. Największy exodus ze wsi w historii świata.

    W dwa pokolenia liczba mieszkańców miast zwiększyła się trzykrotnie, po raz kolejny rekord!

    Wraz z przeniesieniem się ludności ze wsi do miast, zmieniła się chińska percepcja tego czym są dzieci. Na wsi, dzieci były zasobem, tanią siłą roboczą i gwaracją spokojnej starości. Posiadanie dzieci było szansą na lepsze jutro. W mieście, dzieci są niekończącą się skarbonką bez dna – i słabą inwestycją w porównaniu do licznych alternatyw.

    Chiny zaledwie trzy pokolenia temu. Czy jednolity twór państwowy ma rację bytu?

    Jestem empirykiem – każde osobiste doświadczenie stawiam powyżej statystyk, opinii „ekspertów” czy przeczytanej książki. Osoby które bagatelizują to jako „dowód anegdotyczny” najczęściej same pozbawione są barwnych doświadczeń. Otóż większość osób które nie należą do dominującej grupy etnicznej „Han” szczerze nienawidzi mandaryńskiej większości. Wiem to dokładnie od samych Chińczyków o różnym pochodzeniu. Posadź kogoś z południa Chin, z Szanghaju, z Pekinu i z Tajwanu przy jednym stoliku i obserwuj jak Tajwańczyk dogaduje się z resztą – wilkiem łypiąc z resztą na Pekińczyka. W Hongkongu większość określa to pogardliwie „mainland China”. Każdy kto mówi w domu po Kantońsku po cichu kibicuje Tajwanowi czy Hong Kongowi. O Tybetańczykach czy Ujgurach nawet nie wspominam.

    Czas ma to do siebie, że nie da się go zatrzymać. Konsekwencje decyzji naszych przodków sprzed 100 lat ponosimy dzisiaj. Nie ma takiej siły która powstrzymałaby tą demograficzną, ekonomiczną, a w konsekwencji humanitarną katastrofę jaka czeka Chiny w ciągu najbliższych 10-15 lat. Kto będzie głównym beneficjentem klęski Państwa Środka? Wietnam.

  • Chińskie Znaki Zodiaku – kompendium wiedzy.

    Globalizacja sprawiła że większość europejczyków zna już Azjatyckie (nie Chińskie!) znaki zodiaku: Smoka, Węża, Konia i resztę gromady. Dlaczego 12 zwierząt ułożonych jest jednak w takiej a nie innej kolejności? Wszystko z powodu wyścigu jaki zorganizował Legendarny Władca Wietnamu – a Bóg Niebios w innych Azjatyckich mitologiach czy Cesarz Jade w Chińskiej.
    Legenda głosi, że ów Król Niebios pewnego dnia stwierdził, iż trzeba jakoś zorganizować kalendarz, aby lepiej usystematyzować upływające lata. Do pomocy zawezwał 12 zwierząt, nazywanych dzisiaj Azjatyckimi Znakami Zodiaku, a są to: Szczur, Bawół, Tygrys, Kot (Królik w innych azjatyckich mitologiach), Smok, Wąż, Koń, Koza (w Korei i Japonii Owca), Małpa, Kogut, Pies i Świnia.

    Zasady wyścigu były proste: w kolejności w jakiej zwierzęta (+Smok) dotrą na metę, w takiej będziemy odliczać upływające lata. Król niebios usadowił się wygodnie na samej mecie ustawionej tuż za rzeką obserwując wyścig z dogodnej dla siebie pozycji, obstawiając zwycięstwo smoka: któż mógłby dorównać majestycznemu smokowi który na dodatek jako jedyny z gromady lata! Trasa wyścigu obejmowała dżunglę, pola ryżowe, góry i rzekę którą należało przepłynąć.
    Zestresowany tym że wszystkie zwierzęta są od niego większe, Szczur obudził się pierwszy o świcie i pracowicie zaczął pędzić do mety. Przemierzył bez problemu dżunglę, góry, pola i zatrzymał się na skraju rzeki gdzie spotkał Bawoła, Tygrysa, Kota i Konia: zwierzęta będące poza smokiem faworytami wyścigu. Szur nie mogąc samemu mierzyć się z nurtem rzeki, zaczął prosić po koleji wszystkie ze zgromadzonych zwierząt o pomoc: Koń odmówił pierwszy, samemu wąchając się przed wejściem do wartkiego nurtu. Kot wymigał się swoim małym rozmiarem, odparł że może pomóc szczurowi w przeprawie, ale w swoim brzuchu. Wystraszony tym wyznaniem, nie miał nawet śmiałości prosić o pomoc Tygrysa. Swą pomoc zaofiarował nie pytany Bawół, znany ze spędzania czasu w wodzie w upalne dni, bez wachania zaprosił szczura między swoje rogi i przeprawił się z nim przez rzekę. Metr przed metą, sprytny Szczur zeskoczył z grzywy Bawoła, przekraczając tym samym metę jako pierwszy, ku zaskoczeniu samego Boga Niebios. Pracowity i dostojny Bawół zniósł porażkę z godnością, wyrozumiały z natury nie winił szczura za swoje postępowanie – wszak był on najmniejszy ze wszystkich zwierząt. Zarówno Kot jak i Tygrys, reprezentujący rodzinę kotowatych nie garnęli się do wejścia do wody. Ostatecznie Tygrys bojąc się porażki z 5x mniejszym kotem i nie chcąc stracić twarzy, przekroczył rzekę a tym samym metę jako trzeci. Kot dobiegł tuż za nim, nie przekraczając samej rzeki, przeskakując po śliskich kamieniach wykorzystując swoje małe gabaryty.
    Następnym, piątym z kolei zwierzęciem na mecie okazał się Smok. Bóg Niebios zszokowany takim obrotem spraw, spytał  Smoka co się stało. Okazało się, że podczas lotu nad polami ryżowymi smok spotkał grupę lamentujących wieśniaków, pewnych nadchodzącej suszy i nadchodzącego w ich wiosce głodu. Smok będący najpotężniejszym z 12tki czy wygra wyścig czy nie, w odpowiedzi na prośbę o pomoc wieśniaków wzbił się ponad chmury i ziejąc ogniem zagotował wodę w chmurach, powodując rychłą ulewę i ratując tym samym wioskę od klęski głodowej. 
    Kolejnego przed samą metą zwierzęta ujrzały galopującego Konia, który w końcu uporał się z wartkim nurtem rzeki, chwilę przed przekroczeniem mety upadł jednak wijąc się w konwulsjach. To sprytny wąż ukryty w gęstym ogonie konia i ugryzł go w nogę metr od mety, pełząc przez finish line jako piąty. Koń przez dłuższą chwilę nie mógł dojść do siebie, a kiedy w końcu podniósł się i przekroczył metę, nigdy nie zapomniał o krzywdzie jakiej zaznał od węża, panicznie bojąc się go do dnia dzisiejszego. Aroganckiego, ale i piekielnie inteligentnego węża niewiele obchodziły uczucia Konia, cieszył się ze swojego wyniku -niemożliwego jeśli miałby pokonywać trasę w pojedynkę.
    Kiedy zwierzęta na mecie pogodziły się z niesportowym zachowaniem węża, zobaczyły na horyzoncie po drugiej stronie rzeki tratwę, na której płynęły po kolei: Koza, Małpa i Kogut.
    Wiedząc, że same nie dadzą sobie rady z pokonaniem poszczególnych etapów wyścigu postawiły na współpracę: Małpa pomogła pozostałym zwierzętom w dżungli, koza zabrała resztę przez góry a Kogut wpadł na pomysł zbudowania tratwy -bojąc się wody jak ognia. Przed samą metą trójka postanowiła pociągnąć źdźbła trawy by zdecydować które z nich oficjalnie przekroczy metę jako ósme: wygrała Koza, która uważana jest za największego szczęśliwca w grach losowych ze smykałką do hazardu. Następnie sprawiedliwie padło na Małpę która swoimi rękami zbudowała tratwę, a jako ostatni ze współpracującej trójki metę przekroczył Kogut. Jedynymi zwierzętami które nie ukończyły wyścigu pozostał Pies i Świnia. Nadszedł wieczór i Bóg Niebios zaczął się martwić czy pozostałej dwójce nic się nie stało. 
    W końcu tuż przed północą pojawiły się na horyzoncie: obszczekujący świnie pies oraz wlokąca się noga za nogą świnia, która zrobiła się jeszcze bardziej okrągła niż dnia poprzedniego. Pies bez problemu przepłynął rzekę, natomiast świnia ze swoim okrągłym brzuchem pełnym gazów dotarła z trudem na drugi brzeg niesiona prądem rzeki. Teraz wszystko było jasne: żarłoczna i leniwa Świnia zrobiła sobie przerwę na jedzenie i ucięła sobie po obiedzie dodatkową drzemkę. Wierny Pies próbował przez większość dnia dobudzić Świnie – jednak bez skutku.
    Zadowolony, choć zaskoczony, Bóg Niebios ogłosił nieodwracalną kolej następujących po sobie lat, ku uciesze szczura i rozpaczy konia.

    To moj ulubiony azjatycki mit. Cechy każdego ze znaków wynikają z roli jaką każde ze zwierząt odgrywa w zorganizowanych przez Boga wyścigu. Historia jest w odpowiedniej mierze przewidywalna, ale i zaskakująca. Myślenie mityczne w najczystszej postaci. A przy tym świetna historyjka na dobranoc, rozpalająca ciekawość europejskich dzieci co do dalekich, mistycznych krajów Kung Fu i Karate. Przed wiekami, dawno zanim biały człowiek wszystko popsuł psychoanalityką, Jungiem i psychologią mogła pełnić prawdziwie dydaktyczną rolę, dlaczego postępujemy tak a nie inaczej, usprawiedliwiając to co pozostawało poza naszą kontrolą. Bajkę spisałem tak jak opowiadał ją mojej byłej dziewczynie dziadek – jeżeli coś pozostaje odmienne od kanonu to dla mnie ważniejsza jest i będzie ludologiczna wersja przekazywana z pokolenia na pokolenie, a nie jakichś kolonialnych antropologów kulturowych za pięć dongów. 

    Teraz po trosze o cechach które uosabiają poszczególne chińskie znaki zodiaku (czy azjatyckie, Azja to nie Chiny!). Cechy te jednak w prosty sposób wynikają z mitu który już znacie, rozwinę je jednak o to co wiem i jest interesujące.

    Daty poszczególnych Chińskich znaków:
    Szczur: 1948, 1960, 1972, 1984, 1996, 2008, 2020, 2032, 2044, 2056
    Bawół: 1949, 1961, 1973, 1985, 1997, 2009, 2021, 2033, 2045, 2057
    Tygrys: 1950, 1962, 1974, 1986, 1998, 2010, 2022, 2034, 2046, 2058
    Królik: 1951, 1963, 1975, 1987, 1999, 2011, 2023, 2035, 2047, 2059
    Smok: 1952, 1964, 1976, 1988, 2000, 2012, 2024, 2036, 2048, 2060
    Wąż: 1953, 1965, 1977, 1989, 2001, 2013, 2025, 2037, 2049, 2061
    Koń: 1954, 1966, 1978, 1990, 2002, 2014, 2026, 2038, 2050, 2062
    Koza: 1955, 1967, 1979, 1991, 2003, 2015, 2027, 2039, 2051, 2063
    Małpa: 1956, 1968, 1980, 1992, 2004, 2016, 2028, 2040, 2052, 2064
    Kogut: 1957, 1969, 1981, 1993, 2005, 2017, 2029, 2041, 2053, 2065
    Pies: 1958, 1970, 1982, 1994, 2006, 2018, 2030, 2042, 2054, 2066
    Świnia: 1959, 1971, 1983, 1995, 2007, 2019, 2031, 2043, 2055, 2067

    Szczur: Osoby urodzone w roku Szczura są bezpośrednie, kreatywne i hojne wobec najbliższych. Są także ambitne w życiu i posiadają naturalny instynkt przetrwania. W trudnych sytuacjach potrafią zachować spokój i wykorzystać nadążającą się okazję.
    Słynne osoby urodzone w roku szczura: Eminem, Ronaldo, Ozzy Osbourne, Mark Zuckerberg, Papież Frańciszek, Bono, Wayne Gretzky, Marlon Brando

    Bawół: Symbolizuje pracowitość i cierpliwość. Ludzie spod tego znaku postępują systematycznie i posiadają wytrwałość nie mającą sobie równych. Są bardzo zdeterminowani, ale i niezwykle uparci.
    Słynne osoby urodzone w roku Bawoła: Walt Disney, Margaret Thatcher, Enya, Księżna Diana, Morgan Freeman, George Clooney

    Tygrys: Osoby urodzone w tym roku łatwo się denerwują, ale potrafią być elastyczne i szybko dostosowują się do zmieniających się warunków. Są też urodzonymi przywódcami, a inni chętnie mu się podporządkowują.
    Słynne osoby urodzone w roku Tygrysa: Marilyn Monroe, Leonardo DiCaprio, Lady Gaga, Christian Bale, Fidel Castro, Mel Brooks, Joaquin Phoenix, Jiang Qing, Megan Fox

    Kot: Kot symbolizuje utalentowanych i ambitnych ludzi, którzy odniosą sukces. Posiadają cierpliwość i zawsze czekają na dogodną okazje przed podjęciem działania. Ze wszystkich znaków najłatwiej idzie im nauka nowych umiejętności.
    Słynne osoby urodzone w roku Kota: Albert Einstein, Angelina Jolie, Johnny Depp, Michael Jordan, Kendrick Lamar, Quentin Tarantino, Jeff Bezos, Robin Williams, Frank Sinatra

    Smok: Osoby tego znaku są energiczne, ale często chodzą własnymi drogami. Są w Azji symbolem siły, bogactwa, dobrobytu i szlachetnego urodzenia. Smok uważany jest za najszczęśliwszy znak, a posiadanie pierworodnego syna smoka w rodzinie uważane jest za dobry omen.
    Słynne osoby urodzone w roku Smoka: Władymir Putin, Bruce Lee, Rihanna, Che Guevara, Stanley Kubrick, Al Pacino, Andy Warhol, Noam Chomsky

    Wąż: Ci ludzie są tak inteligentni, że aż niebezpieczni. Zwykle bywają spokojni, łagodni, głęboko myślący, ale i zmienni. Czasami łamią zasady dla swojej własnej korzyści. Są również zdeterminowani by zwyciężyć i nie biorą jeńców. Wąż bywa uważany za drugi najszlachetniejszy azjatycki znak po smoku.
    Słynne osoby urodzone w roku Węża: Mikołaj Kopernik, Taylor Swift, JK Rowling, Howard Stern, Richard Dawkins, Xi Jinping, Kanye West, Bjork

    Koń: Te osoby są często uważane za niewinne w znaczeniu szlachetne i dostojne. Docenia się je za inteligencję i hojność. Są najsilniejszym w znaczeniu fizycznym ze znaków zaraz po smoku. Bywają wyjątkowo atrakcyjne fizycznie.
    Słynne osoby urodzone w roku Konia: Clint Eastwood, Jimi Hendrix, Izaak Newton, Mike Tyson, John Travolta, Paul McCartney, Vladimir Lenin

    Koza: Ludzie urodzeni w tym roku są zazwyczaj spokojni, życzliwi i skromni. Często czują się nieśmiali i bywają skryci. Mają skłonności  do hazardu, ale szczęście im sprzyja.
    Słynne osoby urodzone w roku Kozy: Steve Jobs, Bill Gates, Jim Morrison, Malcolm Forbes, Michał Gorbaczow, Kurt Cobain, Vanilla Ice, Joe Rogan

    Małpa: Osoby spod tego znaku są zazwyczaj zręczne, mają smykałkę do biznesu i transakcji pieniężnych. Są radosne, inteligentne i ciekawe świata. Są naturalnymi innowatorami i wynalazcami, ale ich gadatliwość bywa dla nich zgubna.
    Słynne osoby urodzone w roku Małpy: Bob Marley, Akio Toyoda, Tony Hawk, Mario Puzo, Celine Dion, Leonardo da Vinci

    Kogut: Symbolizuje pracowitość i głęboką mądrość, duchowość i refleksję nad otaczającym ich światem. Ludzie spod tego znaku są również stali w pragnieniach i uczuciach. Potrafią w łatwy sposób skupiać na sobie uwagę otoczenia.
    Słynne osoby urodzone w roku Koguta: Eric Clapton, Britney Spears, Ariana Grande, Yoko Ono, Jay-Z, Sid Vicious, Larry King, Keith Flint, Matthew Perry, Triple H, Andrew Dice Clay

    Pies: Pies symbolizuje wierność. Na osoby urodzone w tym roku zawsze można liczyć, są życzliwe i wierne. Mogą sprawdzić się w każdej roli, lecz czasami charakteryzuje ich zgubna naiwność.
    Słynne osoby urodzone w roku Psa: Madonna, Michael Jackson, Donald Trump Elvis Presley, Nicki Minaj, Sylvester Stallone

    Świnia: osoby spod tego znaku są najbardziej lubiane ze wszystkich wymienionych. Łatwo nawiązują relacje z innymi, ze względu na swoje sympatyczne i życzliwe usposobienie. Są uczciwe i godne zaufania we wszystkim co robią, ale bywają leniwe a przy tym skłonne do używek i hedonizmu.
    Słynne osoby urodzone w roku Świni: Elon Musk, Ronald Regan, Arnold Schwarzenegger, Tupac Shakur, Elton John, Ewan McGregor, Amy Winehouse

    Sprawdza się?

  • eBook: Catcher in the Bar: Best Pick-Up Lines Collection teraz za darmo do pobrania

    Catcher in the Bar: Best Pick-Up Lines Collection to ebook który napisałem już ponad 6 lat temu w przerwach pomiędzy graniem w GTA:V całe dnie ze złamaną ręką. Powstał dzięki Notes.app i temu, że skrupulatnie zapisuje co lepsze pomysły które (czasem) mi przychodzą już od 2008 roku w tej własnie aplikacji apple. Takie złote mysli z zapisywania których nigdy nie wyrosłem.

    Komu przyda się ten ebook:
    -chłopakom jadącym na all inclusive do złotych piasków
    -emigracji w Manchesterze
    -studentom zagadującym do maniurek z Erasmusa w Szybach i Lustrach
    -komukolwiek kto chce poćwiczyć Angielski z płcią przeciwną
    -każdemu masochiście który chce szybko oberwać z liścia

    Kiedy pisałem tego ebooka – naprawdę wierzyłem że te teksty działają, tzn zdarzało się, że w towarzystwie naprawdę pięknych dziewczyn nie wiedziałem co powiedzieć (co prawda niezwykle żadko, ale tak działa ewolucja). Mając taki zestaw zapamiętanych -trochę absurdalnych -trochę śmiesznych tekstów zawsze wiedziałem co powiedzieć w takiej sytuacji. Lojalnie ostrzegam że te teksty nigdy nie działały, zawsze działała energia którą demonstrujesz za pomocą tych tekstów. No i przydaje się być wysokim i odrobinę atrakcyjnym.
    Nie jest to żaden poradnik ani tutorial, bardziej zestaw inspiracji. Zachęcam do pobierania i w razie pytań, dostępny jestem tutaj.

  • Azja ≠ Chiny: Księżycowy Nowy rok

    Festiwal znany jako „Lunar New Year” przybiera różne nazwy. Chińczycy nazywają go Świętem Wiosny lub „Chun Jie”, Koreańczycy – „Seollal”, Mongołowie – „Tsagaan Sar”, a Tybetańczycy – „Losar”. W Wietnamie święto to nosi nazwę „Tết Nguyên Đán” lub po prostu „Tết”.
    Choć często określane jest ogólnie jako „Lunar New Year”, ale istnieją również inne kalendarze księżycowe. Chiński księżycowy nowy rok oblicza się na podstawie kalendarza księżycowo-słonecznego i zazwyczaj przypada pod koniec stycznia lub na początku lutego. W innych krajach, takich jak Wietnam czy Korea, Nowy Rok Księżycowy przypada w tym samym okresie, ale różni się liczbą dni świętowania i zwyczajami.
    Warto być otwartym, nie wysyłać wietnamskim znajomym czy kontrachentom życzeń „Happy Chinese New Year” na ich inne święto. Nasi przyjaciele czy współpracownicy z Tajlandii, Kambodży czy Wietnamu sekretnie kręcą nosem, widząc tego rodzaju życzenia. Azja to prawdopodobnie najbardziej zróżnicowany kontynent na ziemi, więc nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka.

  • Związek z Azjatką: yin i yang

    Podróżowałem po różnych regionach Azji, dłużej mieszkałem w Wietnamie, Tajlandii i Chinach. Jak można się spodziewać, spotykałem się z wieloma Azjatkami od 21 do 34 roku życia. Długo, bo Azjatki są najpiękniejszymi istotami które Stwórca zesłał na ten padół łez zwany ziemią. Są także kulturowo różne od dziewczyn Zachodu, czy na plus czy na minus – to już kwestia gustu. Nie ma nic lepszego niż randkowanie z ludźmi z innych krajów, można wtedy choć na chwilę odpocząć od Polek i Polaków.
    Ten artykuł dotyczył będzie Azjatek, które dorastały w Azji, nie Azjatek, które dorastały na Zachodzie. Te ostatnie to zupełnie inne zwierze, na zupełnie inny artykuł.

    Nie wiążesz się z Dziewczyną – wiążesz się z Rodziną
    Czy ci się to podoba, czy nie – i jest duża szansa, że ci się nie podoba – wiążesz się z rodziną, biorąc ślub z wieloma Azjatkami, wujkami, świekrami i co tylko.
    Kraje Azji są bardziej zorientowane na familię niż Polska, Włochy czy cokolwiek w Europie. Taki Wietnam to wysoce zorientowany na rodzinę kraj; wiele wietnamskich rodzin – zwłaszcza tych prowincjonalnych – będzie oczekiwać wsparcia finansowego wydając za Ciebie swoją córkę. Córka, szczególnie ładna, to inwestycja. Jeśli rodzina posłała ją do szkoły aby nauczyła się Angielskiego, całek i gry na pianinie – prędzej czy później inwestycja musi się zwrócić.
    Azjaci cenią jedność rodziną bardziej niż ludzie Zachodu. I jeśli tego nie zaakceptujesz, powinieneś umawiać się z kobietą z innej kultury. Próba narzucenia swojego zachodniego systemu wartości rodzinom azjatyckim nie zadziała; wręcz zniszczy twój związek. Siła złego na jednego.
    Na forach internetowych (reddit), pojawiają się wątki, gdzie biali mężczyźni pytają: „Dlaczego ich rodziny chcą ode mnie wsparcia? Ona stawia swoją rodzinę ponad mną… Czy to normalne? Bla bla blah”
    Ci mężczyźni są kretynami. Zdaża się też że są turystami seksualnymi, którzy nie zrozumieli azjatyckiej kultury, a czasem przegrywami. Czasem nie chodzi tutaj o bezpośrednie wsparcie finansowe, ale o respektowanie pewnych utartych w rodzinie zachowań czy (często z punktu widzenia Europejczyka) patologii. Odejdź od stołu nie mogąc wytrzymać mlaskania czy pierdzenia pijanego wujka a czekają Cię ciche dni. W Azji nie można krytykować nikogo starszego. Miałem taką sytuację z jedną azjatką: truła mi żebym odstawił red bulla, bo dostanę cukrzycy jak jej wujek Son. „-twój wujek Son ma cukrzycę?”, „tak, mój wujek Son ma cukrzycę”, „jak to? a robi zastrzyki z insuliny?”, „nie, nie robi żadnych zastrzyków”, „to znaczy że nie ma cukrzycy!”, „czy możesz choć raz uszanować to co mówi mój wujek”, „szanuje twojego wujka, ale nie może mieć cukrzycy jeśli nie robi zastrzyków z insuliny”, „ach tak! wszystko wiesz najlepiej! nie szanujesz niczego co mówi moja rodzina! blablablah -wychodzę!”. Szerokiej drogi.

    Kultura hook-ups nie jest rozpowszechniona w Azji
    Przygody łóżkowe są niezwykle powszechne w gnijącym świecie Zachodu. Są także stosunkowo popularne w Azji, ale większość Azjatek jest bardziej skłonna do emocjonalnego zaangażowania i traktowania Cię jako kandydata na potencjalnego partnera po wspólnym pójściu do łóżka. Ważne jest, aby unikać wzajemnych rozczarowań. Należy szanować fakt, że swobodny seks nie jest tak powszechny we wschodniej kulturze. Bierz też poprawkę na to że widząc twoje niebieskie oczy i włosy na rękach, azjatki same będą garnąć się Ci się na berło – i to też trzeba uszanować.
    Wiele młodszych Azjatek, szczególnie tych z dużych miast, ciągnie do jednorazowych przygód z białymi. Dorastały pod wpływem zachodnich mediów i Netflixa, a konserwatywne podejście do seksu powoli maleje w krajach azjatyckich, takich jak Filipiny czy Wietnam.
    Zjawisko friends with benefits nie jest powszechne w Azji. Jednorazowe przygody mogą się zdarzać, ale jeśli nie szukasz związku z Azjatką, ogranicz się do jednej lub dwóch nocy i zmień egzemplarz. W przeciwnym razie ryzykujesz gniew kobiety jakiego nigdy nie poznałeś. Inna rzecz której nie rozumieją Biali to sam sposób traktowania dziewczyny publicznie. Azjata szedłby za rękę po ulicy jedynie z kandydatką na przyszłą żonę, Europejczycy nie rozumieją tego i często robią dziewczynom mętlik w głowie takimi drobnymi gestami. Buziak w restauracji, podanie płaszcza – a skośna laska myśli, że szykujesz pierścionek zaręczynowy.

    Gierki we friend zone rzadko występują w Azji
    Nie ma na świecie faceta – chociaż niektórzy nie przyznają się do tego – który lubi być we friend zone. Co gorsza, wśród białych kobiet posiadanie “przyjaciela” który ślini się do niej, ale znajduje się w pułapce friend zone jest dość powszechne.
    Azjatki, chociaż w pewien sposób nieco nieśmiałe, zazwyczaj są bardzo bezpośrednie w kwestiach związanych z przyszłością matrymonialną. Szybko dowiesz się, czy oczekuje platonicznej przyjaźni, jednorazowe bzykanko czy poważny związek – co jest świetne.
    Kto chciałby bawić się w podchody? Życie jest krótkie, szczególnie życie pwłne przygód.

    Azjatki Potrafią Być Uległe
    Azjatki – z powodu tego, jak je wychowywano – cieszą się, mogąc być uległe. Feminizm nie jest powszechny w Azji, a wiele kobiet z chęcią akceptuje tradycyjne role. Oldschool. Laska rozpala domowe ognisko, a ty przynosisz drewno, żeby było z czego rozpalać.
    Jednak jesteś głupi, jeśli zakładasz, że wszystkie Azjatki są takie. To coraz mniej powszechne. Niemniej jednak, uległe podejście wciąż obowiązuje wśród dziewcząt wychowanych w konserwatywnych (czytaj – dobrych) rodzinach. Najlepsze jest kiedy uległa, dobrze wychowana azjatycka dziewczyna wie kiedy pokazać pazur. Kiedyś zorganizowaliśmy imprezę, w pamiętnym apartamencie na Hai Ba Trung w Hanoi, TQT33. W mieszkaniu 2X osób, 3 w nocy, na stole takie rzeczy, że do tej pory mógłbym siedzieć gdzieś w wietnamskiej ciupie ze szczurami i jeść karaluchy pałeczkami jako źródło protein. Do mieszkania wbija kilku policjantów w czapkach o średnicach większych niż ich ramiona, fafluniąc się z wioskowym akcentem co to za hałasy. Nigdy nie widziałem takiej furi jaka ogarnęła moją ówczesną dziewczynę, wyskoczyła do tych policjantów z kanapy jak 156 centymetrowy przyczajony tygrys. Policjanci wycofali się w totalnym osłupieniu, nie ryzykując dalszej konfrontacji. Jej stołeczna aparycja, elokwencja i pewność siebie zniszczyły ich na miejscu, 50+ letnich, wiejskich, komunistycznych aparatczyków -ku mojej uciesze. Samo wspomnienie tej sytuacji zawsze będzie wywoływać niekontrolowany spazm uśmiechu na mojej twarzy.
    Wiele związków między zachodnimi mężczyznami a Azjatkami odnosi sukces. Jednak te związki często stają się udane, kiedy biały podporządkuje się rodzinie dziewczyny i jej zasadom. Zaakceptuje bekanie, prośby o pożyczenie pieniędzy, kości w swoim curry czy ordynarne zachowania mniej wykształconej części rodziny. Zacznie potakiwać słysząc, że wujek Son ma cukrzyce mimo, że w życiu nie mierzył sobie poziomu cukru. Oni „mają rację”, on ma święty spokój. W większości mieszanych małżeństw które znam – tak właśnie się stało. Uległość mądrych azjatek jest taktyką, a związek w którym owiną cię wokół palca za pomocą tej uległości – strategią. Białe kobiety zapomniały jak to się robi dwa pokolenia temu.

    Trzy czerwone flagi których należy wypatrywać w dłuższym związku z Azjatką i nie bawić się w zrozumienie:
    🚩 Tłumaczenie Ci że białe jest czarne a czarne jest białe -jeśli Azjatka raz za razem przyjmuje jej Azjatycki punkt widzenia i nie jest w stanie pojąć, że ty masz swoje zasady i kulturę, spakuj ją i wystaw wszystko za drzwi.
    🚩 Branie strony rodziny zamiast twojej, jeśli Azjatka mówi Ci że jest tak a nie inaczej, bo tak powiedział jej tata, koleżanka czy stryj – spakuj ją i wystaw wszystko za drzwi.
    🚩 Niewywiązywanie się ze wspólnych ustaleń, jeśli to nagminne to znaczy że to jej modus operandi. Azjata przylałby lewy sierpowy, a ona wie, że z tobą tego nie doświadczy – na tym etapie wiesz co masz robić: spakuj ją i wystaw wszystko za drzwi.

    Powodzenia!

    Obrazki:
    Sin City: Big Fat Kill
    Kill Bill vol 1
    Historia Sióstr Trưng
    Anime: Wicked City
    Yumeko – album AJ Tracey
    Wszystkie gorąco polecam
    !

  • Dlaczego w Wietnamczycy nie stoją w kolejkach?

    W Wietnamie pomimo ponad 90 milionowej populacji ciężko jest znaleźć prostą, uporządkowaną kolejkę. Są miejsca jak bank czy lotnisko – gdzie można spotkać ludzi stojących w relatywnym porządku. Wietnamczykom nie jest po drodze by czekać w kolejce po kawę, przekąski do kina, stacji benzynowej, kupując bilety na pociąg czy większość innych dóbr i usług.
    Doktor z Harvardu, Vu Thanh Chau, ma interesujące (i jakże wygodne!) wyjaśnienie tego zjawiska. W magazynie internetowym United World Colleges (UWC) o nazwie Uspire, pochodzący z Phan Rang, Chau, wyjaśnia problem i odrzuca fakt, że brak kolejek w Wietnamie wynika z kwestii kulturowych:
    „Nie stanie w kolejce, śmiecenie, oszukiwanie w szkole, głośne rozmawianie w autobusie czy nieprzestrzeganie przepisów ruchu drogowego… [to zjawiska], które występują tak często, że w opinii wielu są one nierozerwalną częścią kultury wietnamskiej” – pisze Chau.
    „Ukazywanie kultury jako kozła ofiarnego zawsze jest łatwiejsze niż próba zrozumienia korzeni problemu” – kontynuuje. „Ponadto, akceptacja tego, że takie zachowania są częścią naszej kultury, jest niebezpieczna, bo uniemożliwia nam zastanowienie się, jak możemy zmienić się na lepsze”.
    Tłumaczy to jako analogii używając matematycznego problemu jakim jest dylemat więźnia.
    Dylemat Więźnia to eksperyment myślowy w matematyce, w którym dwóch schwytanych więźniów musi niezależnie zdecydować, czy milczeć, czy przyznać się do przestępstwa. Oferta, jaką policja przedstawia tym więźniom, to: jeśli obaj się przyznają, każdy z nich odsiedzi dwa lata w więzieniu. Jeśli obaj milczą, każdy odsiedzi tylko rok. Jednak jeśli jeden pozostanie cichy, a drugi go zdradzi, przyznając się, ten drugi wychodzi na wolność, podczas gdy milczący więzień musi odsiedzieć trzy lata w więzieniu.

    Stosując to do sytuacji stania w kolejce, Chau argumentuje, że nawet jeśli najlepszą zbiorową decyzją jest podążanie za zasadami i ustawianie się w uporządkowanej kolejce, większość osób podejmie działanie, które przyniesie największe korzyści im samym, a nie koniecznie reszcie grupy. Ponadto, jeśli jedna osoba ominie kolejkę i jej się to się opłaci, inni zobaczą, że ta osoba skorzystała na przeskakiwaniu, i zaczną robić to samo.
    „To, co jest interesujące, to fakt że bez wzajemnego zaufania, nawet przed faktycznym pominięciem kolejki przez kogokolwiek, już tylko przewidując, że ktoś to zrobi, nikt nie będzie przestrzegać kolejki” – pisze Chau.
    Jak więc zmienić te zachowania? Chau twierdzi, że zmiana zaczyna się od kilku osób, które przestrzegają zasad jako pierwsze, nawet jeśli nie przynosi to natychmiastowych korzyści ich interesom, co zachęca innych do podążania ich śladem. Jego zdaniem: „Bez głębszego zagłębiania się w szczegóły teorii gier niektórzy z nas muszą być pionierami i wybierać świadomie trudniejszą drogę działania, czyli stawianie się w kolejce, nie oszukiwanie, przestrzeganie przepisów ruchu, itp. Ta decyzja z pewnością czyni kogoś mniej uprzywilejowanym w krótkiej perspektywie, ponieważ inni skorzystają na tym działaniu. Jednak w dłuższej perspektywie, poprzez grzeczne zachowanie, można sygnalizować reszcie społeczności, że także mogą bezpiecznie stać w kolejce i cieszyć się wspólnie najlepszym rezultatem dla wszystkich. Innymi słowy, jeśli nie zaczniesz szanować zasad, nie możesz oczekiwać, że inni zaczną to robić, a zmiany muszą zacząć się od Ciebie dostosowując swoje własne działania. Zaufanie, klucz do odwrócenia sytuacji, zaczyna się od takich jednostek jak my”.

    Koniec lania wody – czas na zimny prysznic. Kultury nie są szwedzkim bufetem z którego możemy wybrać co nam smakuje – a resztę zrzucamy na zjawiska ekonomiczne. Kultury są jednocześnie i szansą i zagrożeniem.
    Analizowanie wybranych zjawisk rzeczywistości społecznej nie może odbywać się w oderwaniu od kultury która zaowocowała takim a nie innym stanem rzeczy. Niemcy, których kultura w prostej linii doprowdziła do największej tragedii XX wieku nie silili się na usprawiedliwienia. Ale Niemcy są białymi protestantami i miara którą mierzy ich świat jest dużo bardziej surowa. Społeczeństwo Polski Ludowej doświadczyło i braków i kolejek, a jednak co sobota zapisywali się pokornie w Domach Handlowych na kolejkowych listach po firanki. Wszystkie kultury muszą być traktowane tak samo i mierzone tą samą miarą, ekonomiczne ubóstwo nie może być wymówką aby zachowywać się w sposób barbarzyński. Bardzo łatwo wpaść w pułapkę usprawiedliwiania osób społecznie dysfunkcyjnych, to wręcz pokusa aby szybko poczuć się lepszymi od tej całej hołoty – co dokładnie robi Chau mówiąc: „klucz do odwrócenia sytuacji, zaczyna się od takich jednostek jak my„. Kulturze zawdzięczamy cywilizację, w uproszczeniu w takim samym stopniu jak jej brak, to przeciwny koniec tego samego kija. Nie istnieje na Harvardzie ani Oxfordzie katedra zajmująca się relatywizacją Niewolnictwa w USA, Holocaustu, Hlodomoru czy Ludobójstwa Ormian tłumacząc je ekonomią czy matematyką. No ale egzotyczne kultury mają przecież znaną z monopolu kartę z darmowego wyjścia z więzienia. Tak Chau, trzeba stać w kolejkach, nie dawać łapówek i szanować sąsiadów pomimo odmiennego koloru skóry. Warto zmieniać swoją własną kulturę na lepsze, trzeba przy tym spojrzeć w lustro i powiedzieć mea culpa. Im szybciej zdejmiemy okulary relatywizmu na bok, tym mniejsza szansa że na nosie rozbije je nam jakiś barbarzyńca.