Tag: życie

  • Unia Europejska, AI i postępujące zacofanie Europy

    PE zatwierdził akt ograniczający użycie AI do odczytywania emocji pracowników czy prognozowania przestępczości na bazie profilu osobowego.
    A także: używania osób z internetu lub TV, by tworzyć narzędzia rozpoznawania twarzy, odczytywania emocji osób w szkołach, manipulowania ludźmi i wykorzystywania słabości. Wyjątek: użycie AI przez służby specjalne.
    Obywatele UE będą mogli składać skargi na AI i żądać wyjaśnień decyzji podejmowanych z jej pomocą. AI muszą być transparentne i zgodne z unijnym prawem autorskim. Wymagana ma być publikacja dokładnego zestawienia materiałów użytych do uczenia maszynowego. AI w infrastrukturze krytycznej, edukacji czy służbie zdrowia będą musiały oceniać i ograniczać ryzyko oraz podlegać kontroli ludzkiej. @Forsal.pl

    Stado biurokratów którym nigdy nie powiodłoby się na własną rękę na opertym o merit wolnym rynku, stwierdziło że to oni pierwsi na świecie uregulują prawnie algorytmy znajdujące się poza ich możliwościami poznawczymi. Powtórzę, Europa jako kontynent będąca najbardziej zacofana w pracach nad sztuczną inteligencją zaraz po Afryce, z jakiegoś powodu w swoim etnocentrycznym myśleniu rodem z XIX wieku chce być pionierem w legislacjach wiążących ręce bardziej kreatywnym podmiotom. Unia Europejska oznacza nic innego jak postępujące zacofanie Europy pod każdym względem, ekonomicznym, społecznym i technologicznym.

    Ekonomiczne zacofanie mieliśmy szansę obserwować przez całą dotychczasową historię tej zbójeckiej organizacji ponad-narodowej. Przeznaczanie rok do roku większości wpływów ze składek państw członkowskich na dopłaty do pól uprawnych dla bogatych rolników z Francji czy Belgii, zamiast importu tych samych tańszych produktów z Afryki czy Azji, inwestując te pieniądze w nowoczesne technologie, tym samym dając szansę na rozwój reszcie świata to krew na rękach brukselskich biurokratów.

    Zacofanie społeczne zaczęło się kiedy urzędnicy z „Parlamentu Europejskiego” sprowadzać zaczęli masowo „naukowców i inżynierów” z bliskiego wschodu i afryki subsaharyjskiej. Po co odwoływać się do wyborców o tysiącletnich tradycjach narodowych którzy zbudowali współczesny świat, skoro można sobie importować miliony uzależnionych od pomocy socjalnej wyborców?

    Teraz nadchodzi czas na zacofanie technologiczne. Nokia zdaje się być ostatnim porannym wzwodem umierającego starca zwanego Europą. W post globalnym świecie giganci technologiczni wybierać będą USA, Singapur czy Koreę Południową, gdzie klimat dla innowacji jest bardziej sprzyjający nowoczesności niż na półwyspie europejskim. Może to i dobrze?

  • Chińskie Znaki Zodiaku – kompendium wiedzy.

    Globalizacja sprawiła że większość europejczyków zna już Azjatyckie (nie Chińskie!) znaki zodiaku: Smoka, Węża, Konia i resztę gromady. Dlaczego 12 zwierząt ułożonych jest jednak w takiej a nie innej kolejności? Wszystko z powodu wyścigu jaki zorganizował Legendarny Władca Wietnamu – a Bóg Niebios w innych Azjatyckich mitologiach czy Cesarz Jade w Chińskiej.
    Legenda głosi, że ów Król Niebios pewnego dnia stwierdził, iż trzeba jakoś zorganizować kalendarz, aby lepiej usystematyzować upływające lata. Do pomocy zawezwał 12 zwierząt, nazywanych dzisiaj Azjatyckimi Znakami Zodiaku, a są to: Szczur, Bawół, Tygrys, Kot (Królik w innych azjatyckich mitologiach), Smok, Wąż, Koń, Koza (w Korei i Japonii Owca), Małpa, Kogut, Pies i Świnia.

    Zasady wyścigu były proste: w kolejności w jakiej zwierzęta (+Smok) dotrą na metę, w takiej będziemy odliczać upływające lata. Król niebios usadowił się wygodnie na samej mecie ustawionej tuż za rzeką obserwując wyścig z dogodnej dla siebie pozycji, obstawiając zwycięstwo smoka: któż mógłby dorównać majestycznemu smokowi który na dodatek jako jedyny z gromady lata! Trasa wyścigu obejmowała dżunglę, pola ryżowe, góry i rzekę którą należało przepłynąć.
    Zestresowany tym że wszystkie zwierzęta są od niego większe, Szczur obudził się pierwszy o świcie i pracowicie zaczął pędzić do mety. Przemierzył bez problemu dżunglę, góry, pola i zatrzymał się na skraju rzeki gdzie spotkał Bawoła, Tygrysa, Kota i Konia: zwierzęta będące poza smokiem faworytami wyścigu. Szur nie mogąc samemu mierzyć się z nurtem rzeki, zaczął prosić po koleji wszystkie ze zgromadzonych zwierząt o pomoc: Koń odmówił pierwszy, samemu wąchając się przed wejściem do wartkiego nurtu. Kot wymigał się swoim małym rozmiarem, odparł że może pomóc szczurowi w przeprawie, ale w swoim brzuchu. Wystraszony tym wyznaniem, nie miał nawet śmiałości prosić o pomoc Tygrysa. Swą pomoc zaofiarował nie pytany Bawół, znany ze spędzania czasu w wodzie w upalne dni, bez wachania zaprosił szczura między swoje rogi i przeprawił się z nim przez rzekę. Metr przed metą, sprytny Szczur zeskoczył z grzywy Bawoła, przekraczając tym samym metę jako pierwszy, ku zaskoczeniu samego Boga Niebios. Pracowity i dostojny Bawół zniósł porażkę z godnością, wyrozumiały z natury nie winił szczura za swoje postępowanie – wszak był on najmniejszy ze wszystkich zwierząt. Zarówno Kot jak i Tygrys, reprezentujący rodzinę kotowatych nie garnęli się do wejścia do wody. Ostatecznie Tygrys bojąc się porażki z 5x mniejszym kotem i nie chcąc stracić twarzy, przekroczył rzekę a tym samym metę jako trzeci. Kot dobiegł tuż za nim, nie przekraczając samej rzeki, przeskakując po śliskich kamieniach wykorzystując swoje małe gabaryty.
    Następnym, piątym z kolei zwierzęciem na mecie okazał się Smok. Bóg Niebios zszokowany takim obrotem spraw, spytał  Smoka co się stało. Okazało się, że podczas lotu nad polami ryżowymi smok spotkał grupę lamentujących wieśniaków, pewnych nadchodzącej suszy i nadchodzącego w ich wiosce głodu. Smok będący najpotężniejszym z 12tki czy wygra wyścig czy nie, w odpowiedzi na prośbę o pomoc wieśniaków wzbił się ponad chmury i ziejąc ogniem zagotował wodę w chmurach, powodując rychłą ulewę i ratując tym samym wioskę od klęski głodowej. 
    Kolejnego przed samą metą zwierzęta ujrzały galopującego Konia, który w końcu uporał się z wartkim nurtem rzeki, chwilę przed przekroczeniem mety upadł jednak wijąc się w konwulsjach. To sprytny wąż ukryty w gęstym ogonie konia i ugryzł go w nogę metr od mety, pełząc przez finish line jako piąty. Koń przez dłuższą chwilę nie mógł dojść do siebie, a kiedy w końcu podniósł się i przekroczył metę, nigdy nie zapomniał o krzywdzie jakiej zaznał od węża, panicznie bojąc się go do dnia dzisiejszego. Aroganckiego, ale i piekielnie inteligentnego węża niewiele obchodziły uczucia Konia, cieszył się ze swojego wyniku -niemożliwego jeśli miałby pokonywać trasę w pojedynkę.
    Kiedy zwierzęta na mecie pogodziły się z niesportowym zachowaniem węża, zobaczyły na horyzoncie po drugiej stronie rzeki tratwę, na której płynęły po kolei: Koza, Małpa i Kogut.
    Wiedząc, że same nie dadzą sobie rady z pokonaniem poszczególnych etapów wyścigu postawiły na współpracę: Małpa pomogła pozostałym zwierzętom w dżungli, koza zabrała resztę przez góry a Kogut wpadł na pomysł zbudowania tratwy -bojąc się wody jak ognia. Przed samą metą trójka postanowiła pociągnąć źdźbła trawy by zdecydować które z nich oficjalnie przekroczy metę jako ósme: wygrała Koza, która uważana jest za największego szczęśliwca w grach losowych ze smykałką do hazardu. Następnie sprawiedliwie padło na Małpę która swoimi rękami zbudowała tratwę, a jako ostatni ze współpracującej trójki metę przekroczył Kogut. Jedynymi zwierzętami które nie ukończyły wyścigu pozostał Pies i Świnia. Nadszedł wieczór i Bóg Niebios zaczął się martwić czy pozostałej dwójce nic się nie stało. 
    W końcu tuż przed północą pojawiły się na horyzoncie: obszczekujący świnie pies oraz wlokąca się noga za nogą świnia, która zrobiła się jeszcze bardziej okrągła niż dnia poprzedniego. Pies bez problemu przepłynął rzekę, natomiast świnia ze swoim okrągłym brzuchem pełnym gazów dotarła z trudem na drugi brzeg niesiona prądem rzeki. Teraz wszystko było jasne: żarłoczna i leniwa Świnia zrobiła sobie przerwę na jedzenie i ucięła sobie po obiedzie dodatkową drzemkę. Wierny Pies próbował przez większość dnia dobudzić Świnie – jednak bez skutku.
    Zadowolony, choć zaskoczony, Bóg Niebios ogłosił nieodwracalną kolej następujących po sobie lat, ku uciesze szczura i rozpaczy konia.

    To moj ulubiony azjatycki mit. Cechy każdego ze znaków wynikają z roli jaką każde ze zwierząt odgrywa w zorganizowanych przez Boga wyścigu. Historia jest w odpowiedniej mierze przewidywalna, ale i zaskakująca. Myślenie mityczne w najczystszej postaci. A przy tym świetna historyjka na dobranoc, rozpalająca ciekawość europejskich dzieci co do dalekich, mistycznych krajów Kung Fu i Karate. Przed wiekami, dawno zanim biały człowiek wszystko popsuł psychoanalityką, Jungiem i psychologią mogła pełnić prawdziwie dydaktyczną rolę, dlaczego postępujemy tak a nie inaczej, usprawiedliwiając to co pozostawało poza naszą kontrolą. Bajkę spisałem tak jak opowiadał ją mojej byłej dziewczynie dziadek – jeżeli coś pozostaje odmienne od kanonu to dla mnie ważniejsza jest i będzie ludologiczna wersja przekazywana z pokolenia na pokolenie, a nie jakichś kolonialnych antropologów kulturowych za pięć dongów. 

    Teraz po trosze o cechach które uosabiają poszczególne chińskie znaki zodiaku (czy azjatyckie, Azja to nie Chiny!). Cechy te jednak w prosty sposób wynikają z mitu który już znacie, rozwinę je jednak o to co wiem i jest interesujące.

    Daty poszczególnych Chińskich znaków:
    Szczur: 1948, 1960, 1972, 1984, 1996, 2008, 2020, 2032, 2044, 2056
    Bawół: 1949, 1961, 1973, 1985, 1997, 2009, 2021, 2033, 2045, 2057
    Tygrys: 1950, 1962, 1974, 1986, 1998, 2010, 2022, 2034, 2046, 2058
    Królik: 1951, 1963, 1975, 1987, 1999, 2011, 2023, 2035, 2047, 2059
    Smok: 1952, 1964, 1976, 1988, 2000, 2012, 2024, 2036, 2048, 2060
    Wąż: 1953, 1965, 1977, 1989, 2001, 2013, 2025, 2037, 2049, 2061
    Koń: 1954, 1966, 1978, 1990, 2002, 2014, 2026, 2038, 2050, 2062
    Koza: 1955, 1967, 1979, 1991, 2003, 2015, 2027, 2039, 2051, 2063
    Małpa: 1956, 1968, 1980, 1992, 2004, 2016, 2028, 2040, 2052, 2064
    Kogut: 1957, 1969, 1981, 1993, 2005, 2017, 2029, 2041, 2053, 2065
    Pies: 1958, 1970, 1982, 1994, 2006, 2018, 2030, 2042, 2054, 2066
    Świnia: 1959, 1971, 1983, 1995, 2007, 2019, 2031, 2043, 2055, 2067

    Szczur: Osoby urodzone w roku Szczura są bezpośrednie, kreatywne i hojne wobec najbliższych. Są także ambitne w życiu i posiadają naturalny instynkt przetrwania. W trudnych sytuacjach potrafią zachować spokój i wykorzystać nadążającą się okazję.
    Słynne osoby urodzone w roku szczura: Eminem, Ronaldo, Ozzy Osbourne, Mark Zuckerberg, Papież Frańciszek, Bono, Wayne Gretzky, Marlon Brando

    Bawół: Symbolizuje pracowitość i cierpliwość. Ludzie spod tego znaku postępują systematycznie i posiadają wytrwałość nie mającą sobie równych. Są bardzo zdeterminowani, ale i niezwykle uparci.
    Słynne osoby urodzone w roku Bawoła: Walt Disney, Margaret Thatcher, Enya, Księżna Diana, Morgan Freeman, George Clooney

    Tygrys: Osoby urodzone w tym roku łatwo się denerwują, ale potrafią być elastyczne i szybko dostosowują się do zmieniających się warunków. Są też urodzonymi przywódcami, a inni chętnie mu się podporządkowują.
    Słynne osoby urodzone w roku Tygrysa: Marilyn Monroe, Leonardo DiCaprio, Lady Gaga, Christian Bale, Fidel Castro, Mel Brooks, Joaquin Phoenix, Jiang Qing, Megan Fox

    Kot: Kot symbolizuje utalentowanych i ambitnych ludzi, którzy odniosą sukces. Posiadają cierpliwość i zawsze czekają na dogodną okazje przed podjęciem działania. Ze wszystkich znaków najłatwiej idzie im nauka nowych umiejętności.
    Słynne osoby urodzone w roku Kota: Albert Einstein, Angelina Jolie, Johnny Depp, Michael Jordan, Kendrick Lamar, Quentin Tarantino, Jeff Bezos, Robin Williams, Frank Sinatra

    Smok: Osoby tego znaku są energiczne, ale często chodzą własnymi drogami. Są w Azji symbolem siły, bogactwa, dobrobytu i szlachetnego urodzenia. Smok uważany jest za najszczęśliwszy znak, a posiadanie pierworodnego syna smoka w rodzinie uważane jest za dobry omen.
    Słynne osoby urodzone w roku Smoka: Władymir Putin, Bruce Lee, Rihanna, Che Guevara, Stanley Kubrick, Al Pacino, Andy Warhol, Noam Chomsky

    Wąż: Ci ludzie są tak inteligentni, że aż niebezpieczni. Zwykle bywają spokojni, łagodni, głęboko myślący, ale i zmienni. Czasami łamią zasady dla swojej własnej korzyści. Są również zdeterminowani by zwyciężyć i nie biorą jeńców. Wąż bywa uważany za drugi najszlachetniejszy azjatycki znak po smoku.
    Słynne osoby urodzone w roku Węża: Mikołaj Kopernik, Taylor Swift, JK Rowling, Howard Stern, Richard Dawkins, Xi Jinping, Kanye West, Bjork

    Koń: Te osoby są często uważane za niewinne w znaczeniu szlachetne i dostojne. Docenia się je za inteligencję i hojność. Są najsilniejszym w znaczeniu fizycznym ze znaków zaraz po smoku. Bywają wyjątkowo atrakcyjne fizycznie.
    Słynne osoby urodzone w roku Konia: Clint Eastwood, Jimi Hendrix, Izaak Newton, Mike Tyson, John Travolta, Paul McCartney, Vladimir Lenin

    Koza: Ludzie urodzeni w tym roku są zazwyczaj spokojni, życzliwi i skromni. Często czują się nieśmiali i bywają skryci. Mają skłonności  do hazardu, ale szczęście im sprzyja.
    Słynne osoby urodzone w roku Kozy: Steve Jobs, Bill Gates, Jim Morrison, Malcolm Forbes, Michał Gorbaczow, Kurt Cobain, Vanilla Ice, Joe Rogan

    Małpa: Osoby spod tego znaku są zazwyczaj zręczne, mają smykałkę do biznesu i transakcji pieniężnych. Są radosne, inteligentne i ciekawe świata. Są naturalnymi innowatorami i wynalazcami, ale ich gadatliwość bywa dla nich zgubna.
    Słynne osoby urodzone w roku Małpy: Bob Marley, Akio Toyoda, Tony Hawk, Mario Puzo, Celine Dion, Leonardo da Vinci

    Kogut: Symbolizuje pracowitość i głęboką mądrość, duchowość i refleksję nad otaczającym ich światem. Ludzie spod tego znaku są również stali w pragnieniach i uczuciach. Potrafią w łatwy sposób skupiać na sobie uwagę otoczenia.
    Słynne osoby urodzone w roku Koguta: Eric Clapton, Britney Spears, Ariana Grande, Yoko Ono, Jay-Z, Sid Vicious, Larry King, Keith Flint, Matthew Perry, Triple H, Andrew Dice Clay

    Pies: Pies symbolizuje wierność. Na osoby urodzone w tym roku zawsze można liczyć, są życzliwe i wierne. Mogą sprawdzić się w każdej roli, lecz czasami charakteryzuje ich zgubna naiwność.
    Słynne osoby urodzone w roku Psa: Madonna, Michael Jackson, Donald Trump Elvis Presley, Nicki Minaj, Sylvester Stallone

    Świnia: osoby spod tego znaku są najbardziej lubiane ze wszystkich wymienionych. Łatwo nawiązują relacje z innymi, ze względu na swoje sympatyczne i życzliwe usposobienie. Są uczciwe i godne zaufania we wszystkim co robią, ale bywają leniwe a przy tym skłonne do używek i hedonizmu.
    Słynne osoby urodzone w roku Świni: Elon Musk, Ronald Regan, Arnold Schwarzenegger, Tupac Shakur, Elton John, Ewan McGregor, Amy Winehouse

    Sprawdza się?

  • Najniższa półka w supermarkecie.

    Co jest na najniższej półce w supermarkecie? Jedzenie ludzi na budżecie.
    W globalnej wiosce kulinarnych rozkoszy sceniczne reflektory często skierowane są na wystawne stoły i kuchenne rewolucje Magdy Gessler. Słynne i znane jest jedzenie do którego się aspiruje. Czy Japończycy codziennie jedzą sushi? Nie, jedzą Onigiri takie tanie tanie kulki z ryżu. Czy Anglicy jedzą codziennie Beef Wellington? Nie, jedzą chleb z chipsami. Jednak to te dania zupełnie niesłusznie kojarzą się z ww krajami, w myśl zasady – „ubieraj się do pracy którą chcesz mieć, nie do tej którą masz”. Ale przecież na najniższej półce supermarketów czy lokalnych sklepów kryje się mniej celebrowany, lecz niezwykle istotny aspekt codziennej egzystencji— jedzenie szarej codzienności. To ono stanowi lwią część pokarmu który ląduje w mniej zamożnych brzuchach. Te opcje, często zepchnięte na dno półki, reprezentują brutalną rzeczywistość: wybór między ceną a wartością odżywczą. Zajrzyjmy do wietnamskiego koszyka zakupowego i przyjrzyjmy się codziennym, tanim, ale nierzadko mniej zdrowym produktom, na które polegają osoby i rodziny z ograniczonym budżetem.
    Instant noodles. Skisłbyś wiedząc ile ramenowych noodli je zwykły Wietnamczyk o przeciętnym portfelu. Zawsze zastanawiało mnie, ile paczek tego świństwa można zjeść na raz. Często nie jest to wybór stricte wartości odżywczych, a wybór podytowany ceną / za cm3 wypełnionego brzucha. Nie jestem w stanie polecić najlepszych noodli Wietnamskich – Wietnamczycy których znam jedzą Koreańskie noodle i jest to dla nich powodem do dumy, wcale nie mniejszym niż beef wellington.
    Oprócz tego jest com binh dan, co tłumaczy się jako „ryż robotnika” metalowa tacka z ryżem, orzeszkami, jajkiem sadzonym usmażonym na beton w stylu szkolnej stołówki Łódź jesień ’96. Często jest tam zielenina która niejednokrotnie gra pierwsze skrzypce, gdy zamiast solidnego kawałka proteiny zostaniemy zaserwowani garść orzeszków ziemnych. Niektórym przydałby się rok takiej diety, aby zgubić zbędne kilogramy. Ludzie dla których taka dieta stanowi codzienność, często mogą pochwalić się wzorowym BMI.
    Podobnie wygląda zwykła kolacja przygotowana przez wietnamską żonę, są orzeszki ziemne, ryż, zielenina która rośnie na dachu, trafi się smażona kostka tofu i obowiązkowa miseczka a’la rosołu w której wygotowały się zmielone drobinki mięsa, nie więcej niż 25 gramów na osobę.
    Na samym dole w supermarkecie skrywa się prawdziwa kuchnia codziennej egzystencji, mniej sexy niż restauracyjne zdjęcia na instagramie.
    Jeśli kiedykolwiek poczujesz, że twoje menu jest zbyt wyszukane, schyl się w wietnamskim supermarkecie i przekonaj się, jak wygląda kulinarny margines.

  • Wietnamskie oszustwa vol 2.

    Wietnamczycy są absolwentami wyższej uczelni kłamstwa i oszustwa. A Wietnamki mają z dziedziny porobione doktoraty. Nie wszyscy i zawsze, napewno w stosunku do turystów. Ludzie którzy pielęgnują w sobie wewnętrzne poczucie krzywdy i niesprawiedliwości, są strasznie niebezpieczni. Szczególnie w stosunku do tych, którzy wedle ich pokracznej i chorej logiki są beneficjentami owej niesprawiedliwości. Nieważne jaka jest prawda, nieważne jaka była umowa czy kontrakt – jeśli jesteś uprzywilejowany w skośnych oczach trzecioświatowego Azjaty -musisz zapłacić.

    Musisz zapłacić za to, że twój dziadek (z zegarkiem na rękę) zapraszał babcię na obiad w restauracji. Zapłacić za to, że twój pradziadek w dużym fiacie jechał do Zachodniego Berlina. Kiedy ich babcie i dziadkowie żyli w chatkach z gówna, nie wiedząc co to melonik, apaszka ani perfumy a na kupę mówiący papu. I za to teraz według trzeciego świata musisz zapłacić, za ich cywilizacyjne opóźnienie masz teraz becelować progresywny podatek od białej skóry. Tymi samymi emocjami kieruje się Afryka, Bliski Wschód i masa innych regionów z traumą pokoleniową o różnym stopniu nasilenia. Wystarczy nadstawić ucho na retorykę drugiego pokolenia emigrantów w europie zachodniej tudzież absolwentów liberalnych koledżów w Kalifornii. Do sedna, jak oszukują turystów Wietnamczycy? Na tysiące różnych sposobów, my dzisiaj powiemy sobie o tych najbardziej podstawowych. Wszystkich prób naciągnięcia uniknąć się nie da, ale “preparation beats talent”.
    Pierwsza część tutaj, jeśli coś się powtarza to dlatego że rozwinąłem temat.

    1. Zawyżanie cen dla białych. Klasyka gatunku, cena dla ciebie jest wielokrotnością ceny dla lokalnego typa. Istnieje pewna hierarchia, najdroższy produkt będzie zawsze dla samotnego białego turysty. Turysta z Japonii czy Korei będzie miał nieznacznie taniej – mają opinię lepiej targujących się. Troszeczkę taniej (choć też nie zawsze) będzie miał biały w towarzystwie Wietnamki, jej rozeznanie w lokalnych cenach sprawi że sprzedawczyni będzie bardziej skrępowana rzucając liczby z sufitu. Jeśli sprzedawca jest facetem, może policzyć nas dodatkowo za to że jesteśmy z Wietnamką – wszak z lokalnymi sprzedawcami Wietnamki łatwo nie sypiają, dodatkowa wymówka moralnie usprawiedliwiająca golenie frajera. Dalej w hierarchii cen jest samotny Wietnamczyk, a najtaniej ma zdecydowanie samotna Wietnamka. Przy samym procederze zawyżania cen również mamy do czynienia z różnym stopniem finezji, od całych cenników i menu z innymi cenami po dyktowanie cen na gębę.
    2. Mylenie banknotów, np 20,000 dongów z 500,000 dongów. Oba są niebieskie. W zasadzie nawet wietnamska waluta jest tak zaprojektowana aby robić turystów w konia. Na każdym banknocie sprytnie umieszczona jest facjata Wujka Ho, protoplasty narodu wietnamskiego i jednego z pionierów szwindlu i manipulacji w tamtym regionie świata. Drobna różnica w wymowie fifty i fifteen również będzie wykorzystywana do niecnych celów, zawsze na twoją niekorzyść. W 10 i 100 różnica zer również może być pretekstem do skasowania cię okrągłej sumki, także wszystko zapisujmy w telefonie.
    3. Tip me. Zamiast wydać ci reszty, uśmiechnięty i roześmiany od ucha do ucha taksówkarz mówi Ci: “tip for me!”. I tyle, reszty ci nie wyda. Zamiast roześmianej buzi alternatywnie może być zapłakaną Wietnamką zawodzącą: “for me child!” wyłudzającą końcówkę na skośne dziecko. W Wietnamie nie wolno dać komuś w mordę o 50 centów, po prostu konsekwencje tego mogą być trudne do przewidzenia. I mimo że rozerwałbyś tego Wietnamczyka na strzępy lewą ręką, to nie możesz tego zrobić. A awanturując się o 50 centów w Wietnamie tracisz twarz.
    4. Cena za dzień vs cena za osobę vs cena za atrakcję. To co mówi wam przewodnik, może się zmienić. To za co zapłaciłeś jest płynne jak rzeka. Zapłaciłeś za dzień? To może być cena za osobę, więc trzeba wyłożyć drugie tyle. Zapłaciłeś za atrakcję? Być może to dopiero początek listy rachunków.
    5. Dodatkowe pozycje na końcowym paragonie. A tak, bo wilgotne ręczniczki, pałeczki a nawet limonki na stoliku mogą wypłynąć jak szambo w końcowym rozrachunku. Nie ma na to mocnych, jeśli wejdziesz do restauracji upewniając się że ręczniczki są darmowe, to i tak znajdą sposób żeby cię przyciąć czy na porcji czy na dodatkach.
    6. Kasowanie cię np za trzy dni z góry, a po pierwszym dniu wystawić ręce po więcej. Zawsze należy upewniać się za co płacisz, za dzień, osobę, atrakcję, za sztukę.
    7. Oferując “coś” za co potem cię skasują. To może być herbatka. To może być kawka. To może być buch Thuoc Lao. Nieważne. Ważne że ty masz pieniądze, a oni nie. Nie płać za nieustalone wcześniej tematy, przyczyniasz się tym samym do popularyzacji takiej patologii. Zasada obowiązuje nawet w szpitalu, przekonałem się o tym niejednokrotnie.
    8. Oczekiwanie pełnej ceny za niepełnowartościowy produkt, następnie tłumaczyć że “this is Vietnam…” i to ma usprawiedliwiać to cwaniactwo i nieuczciwość. Dodatkowo zauważyć należy grę na emocji litości, czasem zrobi ci się smutno że w Wietnamie tak żyją i mają znormalizowane rzeczy nienormalne.
    9. Fałszywe wejściówki, fałszywe bilety. Niejednokrotnie okazać się może, że świątynia do której wchodzimy z zakupionym biletem… nie oferuje biletów. Bo stać nas i kto biednemu zabroni, przecież nie bogaty!
    10. Bajki z mchu i paproci. Bardzo wiele niegodziwości jest tak abstrakcyjnych, że szkoda je opisywać. Kiedyś rano po nocy w hotelu próbowano skasować mnie opłatę za “gotowość do gaszenia pożaru”. Bo wiecie, ja taki ważny gość, no ktoś po prostu czuwał w nocy żeby w razie czego, zgasić pożar i wynieść mnie z płonącego hotelu. Szczery śmiech kiedy słyszysz coś takiego jest nie tylko prawidłową reakcją, ale także pełni funkcję reality check dla próbującego cię naciągnąć. Śmiej się w głos kiedy słyszysz podobne bzdury i konsekwentnie odmawiaj.

    Warto także nadmienić o zjawisku o którym nie słyszałem aby było opisane, a jednocześnie oddaje to co często ma miejsce podczas interakcji Wietnamczyk <-> Obcokrajowiec.

    Pułapka uprzedzenia.
    Czym jest pułapka uprzedzenia?
    Partia O – Obcokrajowiec Partia W – Wietnamczyk
    Partia O i W dobijają interesu.
    Partia W szczerze pomyliła się (niekompetencja), produkt / usługa okazuje się droższa / trzeba dłużej czekać etc.
    Partia O jest przekonana że jest to celowy zabieg (a bo to Wietnamczyk…)
    Partia W orientuje się że partia A myśli że działanie jest celowe (a bo to Wietnamczyk….)
    Partia W obrażając się celowo zawyża cenę / przedłuża oczekiwanie etc -z rozgoryczenia.
    W tej sytuacji nikt nie będzie chciał nas przekonać, że nie są wielbłądem. Pozwolą Ci myśleć co tylko chcesz myśleć, ale z interakcji wyjdą bogatsi. Swoją niekompetencję zamaskują pazernością i oszustwem. Uprzedzenia są jak samo spełniająca się przepowiednia. Jeśli nawet nie mieli intencji cię oszukać, oszukają Cię jeśli przypiszesz im taką intencję z góry.
    Wiedz zatem o wietnamskich oszustwach, ale pamiętaj że jeśli nie boisz się psa, pies nie ugryzie. Unikaj pułapki uprzedzeń tak w turystyce, życiu i biznesie. Ave.

    20 tysięcy vs 500 tysięcy. 3,24 PLN vs 80,50 PLN
  • Shit house 1517

    Jest w Hanoi taki apartament, zwany „shithouse 1517”, w którym mimo że nie doczekałem się nigdy swojej własnej szczoteczki do zębów, to miałem tam więcej kobiet niż zwykły Janusz przez całe życie. Mieszkanie należy do jednej z najbardziej zepsutych kobiet jakie znam, a znam przeważnie zepsute kobiety. Kiedy poznaliśmy się rok temu, Mizuki była w dużo lepszej formie niż dzisiaj. Opium palone codziennie, powoduje tak nieodwracalne zmiany w mózgu, że dzisiaj trudno jej prowadzić normalna rozmowę. Łatwo jest się zepsuć z platynowa karta kredytowa tatusia i brakiem potrzeby robienia czegokolwiek. Narkotyki nie są dla słabych, a taka okazała się Mizuki tak mógłby skończyć każdy, więc nie wińmy jej więc za bardzo. Wracając do historii shithouse’a, trafiliśmy tam po raz pierwszy przypadkowo z klubu, z jakimiś dziewczynami które wilgotniały na sama myśl o białym fiucie. „Jedziecie z nami do koleżanki na imprezę?” zadały nam retoryczne pytanie. Pojechaliśmy tam razem z kumplem, za którym skoczyłbym w ogień i on zrobiłby to samo dla mnie. Jeśli przeżyjesz z kimś przygody w które trudno uwierzyć, w jakiejś bananowej republice i przelejesz litry wódki, krwi i potu, to macie coś takiego czego nie masz ze znajomymi z podstawówki. Pewnie coś takiego tworzy się miedzy ludźmi na wojnie. Nie wiem, nigdy nie byłem i się nie wybieram, chyba że będą duże pieniądze do zrobienia.
    Tego pamiętnego wieczora apartament 1517 nie był jeszcze shithousem. Pełen był za to japonek których rodzice pracują w Hanoi. Japonki mają tę zaletę, że wydają najseksowniejsze dźwięki podczas uprawiania miłości. Dostają za to złoty laur konsumenta. Oprócz Japonek był tam także jeden rosjanin, przyjechał ewidentnie w tym samym celu co my, wiedziony feromonami japonek. To jemu zawdzięcza swoją nazwę.
    -Hej, jak się bawisz przyjacielu? -zapytałem.
    -Dobrze.
    -Jestem X jak masz na imię?
    -Borys.
    -Miło mi cię poznać Borys, skąd jesteś?
    -Z rosji.
    -Super! Mój dziadek był rosjaninem.
    -Słuchaj koleś, nie wiem jaki jest twój problem. Masz coś do mnie? Nie ważne skąd kto pochodzi ważne kim jest i co reprezentuje.
    Okazało się więc, że nasz nowy znajomy jest dupkiem, a ktoś wyciągnął crystal meth.
    Kiedy nadeszła kolejka dupka, ktoś przypalił mu lufkę a on potężnie się zaciągnął. Wtedy nastąpiło coś czego nikt się nie spodziewał, a Borys najmniej. Dokładnie 5 sekund, całe pięć sekund po zaciągnięciu się rozległ się ogłos, jakby grom, ale taki bardziej burczący. To dosyć dziwna reakcja na narkotyki, przynajmniej dla mnie, ale Borys miałby więcej szczęścia tego dnia gdyby założył pieluchę. Stąd nazwa – shithouse 1517.
    Kiedy towarzystwo w kuchni zorientowało się co jest grane Borys, unikając spojżeń i wydzielając nieprzyjemny aromat mruknął coś na do widzenia i zmył się po angielsku, obchodząc się smakiem japońskiej cipki. A także świetnych imprez.

  • Laughing Man.

    „I thought what I’d do was, I’d pretend I was one of those deaf-mutes”

  • Demokratyzujący charakter Coca-Coli.

    Wydaje mi się że w całym swoim lewicowym hejcie skierowanym przeciw korporacjom i kapitalizmowi, gdzieś się zagubiłem.
    Czym jest Coca-Cola jak nie idealnie zrealizowaną ideą napoju dla wszystkich? Kto pije Colę? Wszyscy piją. Obama? Pije. Warren Buffet? Pije. Robotnik z Indesitu też, zresztą razem z Dodą Elektrodą, cyganką z dworca i Larsem Von Trierem.
    Wystarczy znajdować się na pewnym minimalnym poziomie egzystencji, aby spożywać ten pyszny napój razem z resztą świata, ze wszystkimi klasami Marksa i warstwami Webera, świecznikiem i marginesem.

    Coca-Cola – rzecznikiem interesów ludzi pracy, partnerem administracji państwowej i gospodarczej!

  • Pocałunek w XXI wieku.

    Z czym kojarzy wam się pocałunek? Mnie z gumą do żucia. Pepermint albo spearmint, dziewczyny XXI wieku mają tylko dwa smaki.

    sadness.gif

  • John Travolta.

    To niezręczne uczucie kiedy wracasz z imprezy o 5:30 z kartonowym Johnem Travoltą <3

  • Znajomi z autobusu.

    Jadąc środkami komunikacji miejskiej, zdarza mi się kurtuazyjnie udawać że nie widzę osób które znam średnio, ażebym mógł słuchać sobie muzyki. Proszę – bądźcie równie mili i również udawajcie że mnie nie widzicie, jeżeli czujecie że nie mamy wielu wspólnych tematów.

    Tak, to do ciebie.