-
Ong Công Ông Táo – historia obrządku i pechowe złote rybki.
Wczoraj wyjątkowe święto w Wietnamie. Ong Cong Ong Tao. Święto trójcy bogów kuchni. Ong to po wietnamsku „starszy mężczyzna”, więc to święto boga Cong i Tao. Kobieta, nie…
-
Lost in translation.
Problemy w komunikacji międzyludziej wynikają głównie z błędnej interpretacji wysyłanego komunikatu. Aby tego uniknąć w przypadku zabawiania się z wietnamskimi dziewczynami, postanowiłem przetłumaczyć kilka popularnych bullshit stories, z…
-
Hanoi Timelapse.
[youtube=http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=z84vXIEM6A8] Bardzo fajne wideo z Hanoi. I muzyka też zresztą fajna.
-
Ciche rewolucje Web 2.0
www.gdziestoja.pl Widzisz dziwki przy trasie? Przypinasz pinezką dla potomnych i oceniasz jak było podając przy tym cenę i dostępną ofertę handlową. Określone miejscówki możesz nawet zalajkować na fejsie. Potęga…
-
Masaż z happy endem.
Z czym to się je? Masaż z happy endem ma w Wietnamie głębokie tradycje. Dawno dawno temu, przed rewoucją seksualną (która w tym kraju objęła roczniki 90+) szanujące…
-
Good morning Korporacjo.
Good morning Korporacjo Takie coś mi podlinkowali na facebooku. Beka niesamowita. Outsourcing portal pisze: „Good morning Korporacjo to konieczna lektura dla każdego pracownika Centrów BPO/SSC – daje wiele…
-
Blog, wypadek i iPhone 5
Zastanawiałem się niedawno, dlaczego przestałem prowadzić bloga. Długo zajęło mi dojście do wniosku, że dlatego bo nic nie muszę. Otóż to. Bo kiedy mam nóż na gardle, masę…
-
Język wietnamski.
Takie języki nazywają się „stone age languages” -języki kamienia łupanego. Przynajmniej w moim słowniku. Pamiętam z antropologii kulturowej, że etnocentryczni badacze języków zaklasyfikowali je jako języki prymitywniejsze względem…
-
Hang i historia jednej nocy.
Poznałem Hang jakoś przypadkowo i z miejsca staliśmy się nierozłączni. Od pierwszego dnia spędziliśmy prawie tydzień razem, by potem dalej z krótkimi przerwami kontynuować maratony spotkań. Na drugiej…
-
W nawiązaniu do poprzedniej notki…
No i to jest codzienny bullshit z którym trzeba się tu zmierzyć. Dziewczyna z Sajgonu której „pokazałem” Hanoi podczas jej krótkiego pobytu, ale głównie z perspektywy mojego…